WARSZAWA (Reuters) - Unia Europejska może wprowadzić czasowy zakaz importu polskich produktów mięsnych na wspólny rynek, jeżeli choćby część polskich producentów i przetwórców mięsa nie dostosuje się do standardów unijnych, ostrzega Polski Związek Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa.
"Jeżeli Polska się nie dostosuje, nie wywiąże się ze zobowiązań złożonych w Brukseli, to będziemy ograniczeni do sprzedaży na własny rynek, bo Unia może użyć klauzuli ochronnej. Myślę, że jest to bardzo prawdopodobne i Unia może tego nie zrobić jedynie z powodów politycznych" - powiedział Przemysław Chabowski, prezes Związku.
Dodał, że rynek europejski jest dla Polski szczególnie ważny, a polskie przedsiębiorstwa mają szansę sprzedawać tam swoje wyroby gdyż ich produkcja jest tańsza, a koszty pracy są niższe co czyni polskie wyroby bardziej konkurencyjnymi.
Polskie mięso ma również szansę trafić na rynek amerykański i japoński, o ile będzie spełniało wymagane normy, powiedział Chabowski.
Chabowski, którego związek zrzesza ponad 50 firm działających w branży mięsnej stwierdził, że obecnie jedynie 30 zakładów ma uprawnienia unijne i amerykańskie, zaś kolejne 30 jest weryfikowanych.
Są to zakłady duże, bądź średniej wielkości, zatrudniające od kilkuset do 1.500 osób.
Kolejną grupę stanowi około 1.250 przedsiębiorstw, które zobowiązały się dostosować do norm unijnych do czerwca 2004 roku. Nawet jeżeli jedno z nich będzie odbiegać od standardów UE po wyznaczonym terminie, Unia może wprowadzić klauzulę ochronna, która całkowicie zablokuje eksport polskich produktów, mówią przedstawiciele związku. Przedstawiciele ministerstwa rolnictwa chcą przekonać UE, by zezwoliła na przeniesienie części zakładów z tej listy do innej kategorii, w której przedsiębiorstwa mają 4-letni okres przejściowy na spełnienie odpowiednich warunków sanitarnych,
weterynaryjnych i związanych z ochroną środowiska.
Obecnie w tej grupie znajduje się około 300 zakładów.
Największą kategorię stanowią małe firmy, które nie zamierzają się dostosować do norm unijnych. Jest ich około 1.450. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej zakłady te będą miały prawo produkcji wyłącznie na rynek lokalny.
Koszty dostosowania przedsiębiorstwa są dosyć wysokie. Chabowski wyjaśnia, że maksymalny pułap kredytu preferencyjnego, który można zaciągnąć na ten cel, wynosi 16 milionów złotych.
Jeszcze inną kwestią, z którą będzie się musiał uporać polski przemysł przetwórczy jest dostosowanie producentów mięsa do norm unijnych. Większość polskich producentów jest daleka od spełnienia sanitarnych i weterynaryjnych norm polskich zgodnych z dyrektywami unijnymi.
((Autor: Olga Markiewicz; Redagowała: Ewa Krukowska; [email protected];
Reuters Serwis Polski, tel. 22 6539700, Reuters Messaging: [email protected]))