UE musi zmienić warunki kredytowania z PHARE

Mira Wszelaka
opublikowano: 2001-09-14 00:00

UE musi zmienić warunki kredytowania z PHARE

Unia Europejska powinna zmienić warunki korzystania przez Polskę ze środków z programu PHARE, ustalone jeszcze w 1999 r. Jeżeli tego nie zrobi, to 121 mln zł na dostosowanie mleczarni do standardów UE przepadnie.

Polskie instytucje mają jedynie trzy lata na to, by wykorzystać pieniądze z funduszy pomocowych Unii Europejskiej. W ciągu tego czasu inwestycja musi zostać zakończona. Tymczasem samorządy, jak i przedsiębiorcy, mają coraz więcej problemów z pozyskaniem środków na dofinansowanie projektów.

Pierwszym sygnałem zwiastującym trudności jest zagrożenie realizacji kilku projektów rolniczych z 1999 r. na sumę 32 mln EUR (121,6 mln zł). Sprawa dotyczy pieniędzy na rozbudowę oraz modernizację krajowych mlleczarni.

— Termin realizacji tych inwestycji minął kilka miesięcy temu. Komisja Europejska na nasz wniosek przedłużyła go do końca roku — mówi Paweł Samecki, podsekretarz stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej oraz krajowy koordynator programów PHARE.

Jednak wszystko wskazuje na to, że nawet taka ulga nie pomoże. Powodem opóźnień nie jest bowiem brak czasu, ale przede wszystkim środków.

— Jeżeli UE nie zmieni warunków kredytowych, jakie zaoferowała trzy lata temu właśnie przy wykorzystaniu pieniędzy z PHARE, środki te przepadną — podkreśla Paweł Samecki.

Nie chce jednak ujawnić, czego w tym wypadku wymaga od Polski Bruksela. Chodzi tu o tzw. transakcję wiązaną. UE daje nam pieniądze z PHARE pod warunkiem zaciągnięcia w kredytu w EBOiR. Paweł Samecki dodaje, że obie strony odeszły już od tzw. transakcji wiązanych. Jest to więc ostatni przypadek, który jednak może Polskę drogo kosztować.

Tymczasem okazuje się, że nie jest to odosobniony przypadek kłopotów z pieniędzmi z 1999 r.

— Mamy duże opóźnienia z wykorzystaniem pieniędzy na projekty dotyczące rozbudowy i wyposażenia laboratoriów kontroli jakości towarów, zgodnymi z normami bezpieczeństwa żywności. I w tym przypadku poprosiliśmy o odroczenie terminu realizacji inwestycji o kilka miesięcy — wyjaśnia Paweł Samecki.

Sprawa dotyczy czterech takich obiektów usytuowanych na przejściach granicznych.

Zdaniem Pawła Sameckiego, pewnych trudności nastręczały opóźnienia w podejmowaniu decyzji po stronie polskiej. Z tego powodu żadna z inwestycji jeszcze nie ruszyła.

— Rozpoczęcie realizacji projektów uniemożliwiała różnica zdań między Ministerstwem Finansów a Ministerstwem Rolnictwa co do zasad organizacji przetargów. Sprawa została wyjaśniona i obecnie dwa z czterech przetargów już zostały ogłoszone, zaś dwa pozostałe — już wkrótce — mówi Jacek Szymanderski z resortu rolnictwa.