UE nauczy nas oszczędzać

Eugeniusz Śmiłowski
opublikowano: 2002-10-17 00:00

Z usług i produktów finansowych korzysta prawie dwie trzecie Polaków (64 proc.). To wprawdzie znacznie mniej niż w Stanach Zjednoczonych czy krajach Eurolandu (92-96 proc.), ale dwukrotnie więcej niż jeszcze dziesięć lat temu, w pierwszych latach ustrojowej transformacji. Pozytywne nastawienie wobec banków deklaruje prawie 70 proc. Polaków, wobec ubezpieczeń ponad połowa, a wobec akcji mniej niż piąta część rodaków.

Z banków, z produktów i usług bankowych korzysta ponad połowa Polaków, a prawie połowa ma w banku otwarty rachunek oszczędnościowo-rozliczeniowy, bankowy przebój ostatnich lat. Z indywidualnych produktów ubezpieczeniowych korzysta ponad 30 proc., a papiery wartościowe znajdują się w aktywach prawie 3 proc. gospodarstw domowych.

Stosunek wielu rodaków do banków, jak i większości banków do klientów najbardziej zmieniły konta osobiste, specyficzny produkt polskich banków łączący różne typy rachunków. Przetarły też szlak kartom płatniczym, którymi posługuje się już trzecia część rodaków. Polacy nabrali już przekonania, że dzięki bankom wcale nieźle można zyskać, chociaż teraz trudno nam się godzić z myślą, że wystarczy jeśli się nie straci. Banki stały się instytucjami bliskimi i co ważniejsze, nie tak nieprzyjaznymi zwyczajnym ludziom jak wiele innych ze świata otaczających nas instytucji. Dlatego być może o bankach Polacy wypowiadają się na ogół dobrze, zdecydowanie lepiej niż o innych instytucjach sfery usług.

Skłonności do korzystania z banków i innych produktów oszczędnościowych towarzyszy wzrastająca niechęć do inwestowania w akcje. Wprawdzie według oficjalnych danych nadal prowadzonych jest około 1,1 mln rachunków inwestycyjnych, 20-krotnie więcej niż na początku lat 90., ale o 200 tys. mniej niż dwa– trzy lata temu.

W badaniach ankietowych posiadanie rachunku inwestycyjnego deklaruje jedynie 2 proc. Polaków, czyli około 600 tysięcy, co stanowi jedynie połowę z danych oficjalnych. Zdecydowanej większości Polaków jakoś nie przychodzi już na myśl, żeby kupować akcje spółek giełdowych. Na początku procesu transformacji zainteresowanie nabyciem akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw deklarowała bez mała trzecia część mieszkańców kraju. Jednak kiedy pojawiła się oferta publiczna pierwszych pięciu prywatyzowanych firm, odsetek zainteresowanych zmalał trzykrotnie. Przeważająca większość ówczesnych potencjalnych inwestorów wyobrażała sobie, że zyski będzie czerpać nie tyle z odsprzedaży akcji po wzroście ich wartości, co z dywidendy. Dzisiaj akcje są w posiadaniu 10-krotnie mniejszej części populacji niż w krajach zachodnich.

„Ubankowienie” gospodarstw domowych wzrosło z niespełna 30 proc. w 1993 roku do 60 proc. w 2002 r. Korzystanie z usług bankowych determinuje w dużym stopniu posiadanie innych produktów finansowych.

Obecny wskaźnik penetracji dla produktów finansowych w Polsce jest porównywalny z zachodnioeuropejskim z połowy lat 70. Odsetek gospodarstw domowych zmarginalizowanych finansowo, dla których usługi instytucji finansowych są niedostępne, jest w Polsce niewątpliwie dużo wyższy niż w krajach zachodnich, ale z pewnością nie przekracza 20 proc., a w przyszłości powinien być jeszcze niższy.

Autor jest prezesem Instytutu Badania Opinii i Rynku Pentor