PARYŻ (Reuters) - Komisarz Unii Europejskiej (UE) ds. Rolnictwa Franz Fischler wykluczył w środę, by kwoty produkcji rolnej dla krajów starających się o członkostwo w Unii mogły być w przyszłości oparte na ich potencjale produkcyjnym. Jego zdaniem taki ruch byłby sprzeczny z próbami ograniczenia podaży przez UE.
Oprócz sporu o poziom dopłat bezpośrednich dla krajów kandydujących, trudną kwestią w negocjacjach pozostaje także ustalenie kwot produkcyjnych dla subsydiowanych produktów, takich jak cukier czy mleko.
Propozycja Komisji Europejskiej (KE) dotycząca limitów produkcji mleka oparta jest, na przykład, na produkcji kandydatów z lat 1997-99. Wiele spośród 10 krajów, które mają nadzieję znaleźć się w Unii w 2004 roku uważa takie stanowisko za nieuczciwe.
"Kraje kandydackie generalnie nie są zadowolone z propozycji limitów przedstawionych przez Komisję i chcą, by brano pod uwagę także ich potencjały produkcyjne. Muszę jednak stwierdzić, że jest to niemożliwe" - powiedział Fischler na międzynarodowej konferencji przemysłu mleczarskiego w Paryżu.
"Byłoby to sprzeczne z naszymi zamiarami. Kwoty mają w końcu służyć do ograniczania produkcji, a nie jej zwiększania" - dodał.
Komisja proponuje na przykład Polsce kwoty produkcji mleka w wysokości poniżej dziewięciu miliardów litrów rocznie, podczas gdy nasz kraj - szósty co do wielkości producent mleka w Europie - chciałby otrzymywać dotacje na produkcję 10,8 miliarda litrów.
Rolnicy uważają, ze Komisja w żaden sposób nie zachęca ich do rozwoju.
Fischler powiedział jednak, że KE, rozpatrując proponowane kwoty, dopuszcza pewne modyfikacje. Będą one jednak rozpatrywane indywidualnie i w ścisłym związku z uwarunkowaniami panującymi w poszczególnych krajach.
Jako przykład, unijny komisarz podał kryzys rosyjski i jego wpływ na produkcję rolną w republikach nadbałtyckich oraz pogodowe anomalie, które nawiedziły kilka krajów kandydackich.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, [email protected]))