UE: normy techniczne pojazdów
Polska nie ma możliwości monitorowania zmian wprowadzanych przez UE w zakresie warunków technicznych, jakie muszą spełniać auta. Tymczasem polscy negocjatorzy ds. transportu obawiają się, że część zmian pojawia się pod naciskiem koncernów samochodowych i nie zawsze idzie w parze z bezpieczeństwem pasażerów.
Polska nie ma na razie większych opóźnień w dostosowaniu warunków technicznych, jakie muszą spełniać pojazdy samochodowe do norm unijnych. Jednak zarówno polscy negocjatorzy, jak i legislatorzy poruszają się po bardzo niepewnym gruncie, gdyż nie są dostatecznie poinformowani o zmianach, jakie UE wprowadza w tej dziedzinie. Polska nie ma nawet swojego obserwatora w Dyrekcji Generalnej ds. Transportu w Komisji Europejskiej. Rząd nie podjął do tej pory decyzji o wyasygnowaniu środków na ten cel.
Nie wykorzystana szansa
Jak podkreśla Jerzy Folga, dyrektor Departamentu Transportu Samochodowego w resorcie transportu, takie podejście bardzo utrudnia bieżące prace.
— Odbieramy sobie możliwość śledzenia zmian w unijnym ustawodawstwie, a także debaty nad projektami — wyjaśnia Jerzy Folga.
Jego zdaniem, brak znaczących opóźnień w tej dziedzinie wynika z dotychczasowej zbieżności polskiego prawa z unijnym.
Krajowych negocjatorów niepokoi tymczasem kierunek, w którym zmierzają zmiany w warunkach technicznych dla pojazdów w UE. Zachodnie koncerny samochodowe poprzez rozwinięty lobbing w KE forsują technologiczne zmiany, często mające na celu eliminację konkurencji. Dokonywane przez nie udoskonalenia nie zawsze idą w parze z bezpieczeństwem pasażerów.
Sporne ciche opony
Zdaniem Wojciecha Przybylskiego, doradcy głównego negocjatora ds. transportu samochodowego z Instytutu Transportu Samochodowego, sprawa dotyczy np. hałasu opon.
— Dążąc do eliminacji hałasu podczas hamowania pojazdów, UE zdecydowała się na wprowadzenie stosownych przepisów. Jednak „ciche opony” w praktyce wykazywały się małą przyczepnością, narażając życie pasażerów — mówi Wojciech Przybylski.
Konflikt interesów może pojawić się także w kwestii nadzoru technicznego nad pojazdami. W UE wpływ na zmianę przepisów technicznych mają koncerny samochodowe, których przedstawiciele zasiadają w DG ds. Transportu. W Polsce na takie decyzje producenci aut nie mają wpływu. Podejmuje je administracja państwowa.
— Przy zawieraniu ostatecznego porozumienia z Unią musimy mieć pewność, że korzyści będą obustronne — podsumowuje Wojciech Przybylski.