POLITYKA EKONOMICZNA

Tymczasem największe realne obawy Europejczyków — o wysokie bezrobocie oraz ryzyko powrotu recesji — są lekceważone. Co gorsza, politycy nie zdają sobie sprawy, jak palące są to problemy i jak szybko potrzebne są decyzje w polityce ekonomicznej Unii Europejskiej.
Dowody na to, jak trudny czas przed nami, nie mogą być bardziej dosadne, niż są w ostatnich dniach. Według najnowszych danych, Niemcy, serce europejskiej gospodarki, przeżywają spadek PKB w drugim kwartale 2014 r. o 0,2 proc. Podobne problemy dotyczące Włoch, a Francja znajduje się w stagnacji. To trzy gospodarki Eurolandu, ale akurat trzy największe. W całej UE odnotowano spadek o 0,1 proc., a wskaźniki wyprzedzające pokazują, że następny kwartał będzie podobny lub jeszcze gorszy. Co więcej — kolejne gospodarki wkraczają w deflację. To nie są tylko suche fakty. W ostatnich sześciu latach te kwestie niszczyły na masową skalę europejskie bogactwo, doprowadziły bezrobocie wśród młodych do 20 proc. (na południu kontynentu nawet do 50 proc.), wzmocniły partie radykalne i utrudniły rozszerzenie UE na Ukrainę oraz Afrykę Północną. Czas zacząć działać, bo jeśli będziemy czekać, aż kryzys ukraiński się uspokoi i aż nowi komisarze się wdrożą, może być za późno. Potrzebne są trzy kierunki działań.
Po pierwsze — unijna gospodarka potrzebuje reformy strukturalnej. Europa musi pędzić w kierunku wysokiej konkurencyjności, a nie skupiać się na obniżaniu dochodów pracowników i obniżaniu standardów socjalnych czy środowiskowych. Silny wzrost wydajności, osiągnięty dzięki innowacyjności, badaniom naukowym i edukacji, jest o wiele bardziej skuteczny niż osiągnięty za pomocą bolesnych oszczędności. Na obecnym etapie rozwoju UE nie może zaniżać kosztów pracy bez zubożania ogromnych mas ludności i niszczenia środowiska.
Po drugie — Unia Europejska potrzebuje zmiany w polityce fiskalnej. Oczywiście, Niemcy są tym zmianom przeciwne, bo uważają, że tylko bolesne cięcia wydatków mogą przywrócić wzrost gospodarczy. Kilka dni temu osiemnastu laureatów ekonomicznej Nagrody Nobla — od konserwatystów po keynesistów — na konferencji w Niemczech jednogłośnie potępiło politykę cięć. Komisja Europejska pod wodzą Jeana-Claude’a Junckera chce wydać 300 mld EUR na nowe inwestycje. Słusznie, ale chodzi o to, aby jak najwięcej z tej kwoty wydać teraz, czyli przesunąć maksymalnie dużo wydatków na 2014 r. Jeśli nie ma aż tylu gotowych projektów, zwiększmy finansowanie istniejących. Jeśli 26 z 28 państw UE nie przedstawiło planów walki z bezrobociem młodzieży, to nie czekajmy, aż to zrobią. Dajmy nagrodę dwóm, którzy plan już mają, i niech działają.
Po trzecie — odważnych decyzji potrzebuje polityka pieniężna. Europejski Bank Centralny musi jak najszybciej podjąć kroki w kierunku agresywnego rozluźnienia polityki, czyli luzowania ilościowego. Jeśli będzie się wahał przez kolejne miesiące, może najbardziej dogodny moment przegapić.