Delegowanie pracowników do innych państw członkowskich w celu świadczenia swoich usług jest jednym ze sposobów, w jaki polskie firmy próbują przetrwać spowolnienie gospodarcze. Proponowane przez Parlament Europejski zmiany dotyczące delegowania idą jednak w kierunku wzmocnienia ochrony socjalnej pracowników i obciążenia pracodawców nowymi obowiązkami administracyjnymi.
To doprowadzi do podniesienia kosztów delegowania, które ostatecznie nie będzie się opłacać, bo nasze firmy przestaną być konkurencyjne. Obecnie to Polska jest na pierwszym miejscu wśród państw członkowskich delegujących największą liczbę pracowników. Co roku w celu świadczenia usług nasze firmy delegują około 230 tys. pracowników, a najczęściej wybieranymi przez przedsiębiorców państwami są Niemcy, Francja i Holandia.
Aktem prawnym, na podstawie którego dotychczas firmy delegowały pracowników, była dyrektywa z 1996 r.
Jednak mimo upływu kilkunastu lat dyrektywa nie została odpowiednio i jednolicie implementowana do ustawodawstwa państw członkowskich. Dlatego też po wielu próbach stworzenia nowej dyrektywy zdecydowano się na dyrektywę tzw. wdrażającą, czyli taką, która umożliwi państwom członkowskim właściwe wdrożenie przepisów z 1996 r.
Niestety, poprawki kompromisowe do dyrektywy wdrażającej, przegłosowane przez Komisję ds. Zatrudnienia i Spraw Socjalnych Parlamentu Europejskiego, skomplikują procedurę delegowania, wprowadzając wiele nowych obowiązków, które pracodawca będzie musiał spełnić przy delegowaniu pracownika za granicę. Jednym z nich jest obowiązek przechowywania dokumentów związanych z zatrudnieniem m.in. o liczbie pracowników delegowanych, czasie trwania delegowania oraz danych osobowych pracowników delegowanych w państwie przyjmującym, gdzie świadczone są usługi. Obowiązek dotyczy całego okresu trwania delegowania i minimum dwóch lat od dnia zakończenia. Jest to bardzo utrudnione, biorąc pod uwagę specyfikę świadczonych przez Polaków usług. Nie wiadomo bowiem, gdzie pracodawca powinien przetrzymywać dokumenty opiekunki osoby starszej w Niemczech, która pracuje w domu swojego podopiecznego.
Interesom polskich przedsiębiorców zagraża uprawnienie państw członkowskich do wprowadzania dodatkowych warunków, jakie należałoby spełnić, by móc delegować do nich pracownika. Oznacza to, że polska firma, która deleguje pracowników do kilku państw członkowskich, musiałaby spełniać różne wymogi. Skrajnie niebezpieczny jest także zapis, zgodnie z którym podwykonawca np. z Francji, któremu np. polska firma delegująca pracownika zleciła wykonanie danej usługi, będzie obok lub zamiast niej (solidarnie) odpowiedzialny za wypłatę delegowanemu pracownikowi wynagrodzenia lub opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne.
Ten i inne przykłady pokazują, że dyrektywa wdrażająca nie do końca odpowiada warunkom, dla których została stworzona. Wiele przepisów wydaje się wykraczać poza cel ich stworzenia, którym było ułatwienie egzekwowania pierwotnej dyrektywy o delegowaniu z 1996 r. Głosowanie plenarne Parlamentu Europejskiego nad projektem zostało zaplanowane na październik 2013 r.