UE sabotuje handel rolny

Mira Wszelaka
opublikowano: 2001-01-12 00:00

UE sabotuje handel rolny

Unia Europejska nie dotrzymuje wszystkich zobowiązań wynikających z liberalizacji handlu nie przetworzonymi artykułami rolnymi — twierdzi Komitet Integracji Europejskiej. I to nie jedyna zła wiadomość. Wszystko wskazuje na to, że dalsze negocjacje w sprawie liberalizacji handlu — tym razem towarami przetworzonymi — również nie będą należały do łatwych.

Od 1 stycznia 2001 r. weszło w życie długo negocjowane porozumienie o wzajemnej liberalizacji obrotów towarami rolnymi, a już pojawiły się sygnały, że Unia Europejska nie wywiązuje się z podjętych zobowiązań. Sprawa dotyczy głównie mąki i pszenicy. Wobec tych towarów „piętnastka” nadal stosuje dopłaty. Polska strona zarzuca również, że UE subsydiuje komponenty wyrobów przetworzonych, takich jak np. makarony.

— Ze zobowiązań w zakresie możliwości eliminacji subsydiów eksportowych UE wywiązuje się tylko w części — głosi oficjalny komunikat Komitetu Integracji Europejskiej.

Swoje zastrzeżenia polscy negocjatorzy przedstawili Frantzowi Fischlerowi, unijnemu komisarzowi ds. rolnictwa, lecz do tej pory nie otrzymali żadnej odpowiedzi.

Cena (nie)wejścia

UE wykazywała także bardzo sztywne stanowisko w kwestii eliminacji tzw. cen wejścia, czyli minimalnych stawek, jakie może uzyskać produkt wchodząc na unijny rynek. Zdaniem Jerzego Plewy, podsekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa, jest to duże ograniczenie dla eksportu polskich jabłek i ogórków.

— Ponieważ UE nie wyeliminowała cen wejścia dla tych produktów na rynku unijnym, polscy negocjatorzy po konsultacjach ze środowiskiem producentów zdecydowali się nie otwierać krajowego rynku na te wyroby — wyjaśnia Jerzy Plewa.

Wówczas UE nieznacznie uelastyczniła swoje stanowisko. Nie jest to jednak rozwiązanie, które satysfakcjonuje polskich producentów.

Ujemne saldo

Trudności pojawiają się również w rozmowach dotyczących handlu artykułami przetworzonymi. Chodzi o wyroby alkoholowe i czekoladowe, jogurty, makarony oraz napoje gazowane. Wszystko wskazuje na to, że w tym przypadku Unia chciałaby zachować niekorzystną dla nas asymetrię w handlu. Jak podkreśla Jerzy Plewa, wynegocjowanie jak najlepszych warunków jest dla Polski niezwykle istotne. To właśnie w tej grupie towarów mamy najbardziej ujemne saldo w handlu z UE.

— Nasz eksport do Unii stanowi około jednej czwartej tego, co kraje „piętnastki” sprzedają w Polsce. Zapewnienia unijnych polityków o otwartości rynków rolnych UE zupełnie nie przystają do stanowiska prezentowanego w negocjacjach. Dotychczas nie wyszły one poza fazę techniczną — wyjaśnia Jerzy Plewa.

Tymczasem — jak zauważa wiceminister — większość krajów kandydujących jest dużo bardziej zaawansowana w rozmowach, a część z nich już niemal finalizuje porozumienie.