UFG coraz głębiej sięga do kieszeni

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2015-12-14 22:00

Po raz pierwszy ubezpieczeniowy fundusz może wypłacić przez rok ponad 100 mln zł świadczeń. To również „zasługa” kancelarii odszkodowawczych.

Budżet Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG) jest coraz bardziej napięty. W ciągu trzech kwartałów tego roku wypłacił on łącznie ponad 70 mln zł odszkodowań i świadczeń dla ofiar wypadków komunikacyjnych, spowodowanych przez kierowców, którzy nie posiadali obowiązkowych polis OC. To wzrost aż o 44 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem.

— Jeśli ten trend utrzyma się także w czwartym kwartale, w tym roku po raz pierwszy w naszej historii możemy wypłacić ponad 100 mln zł odszkodowań — mówi Zdzisława Cwalińska-Weychert, wiceprezes UFG.

Dla porównania, w ubiegłym roku fundusz wypłacił 68,5 mln zł odszkodowań, czyli 10 proc. więcej niż w 2013 r. Według wiceprezes, szybki wzrost portfela świadczeń to efekt coraz większej liczby szkód osobowych, które trafiają do UFG. Nie jest to tylko problem funduszu. Borykają się z nim wszyscy ubezpieczyciele majątkowi. Znaczący udział w odszkodowaniach mają stare szkody. To efekt działalności kancelarii odszkodowawczych, które korzystają z 20-letniego okresu przedawnienia takich przypadków.

— To często są bardzo trudne sprawy, bo UFG wypłaca także świadczenia dla osób, które zostałyposzkodowane w wypadku, spowodowanym przez nieznanego sprawcę. Najczęściej są to piesi, którzy zostali potrąceni, a sprawca uciekł i nie został wykryty. Biorąc pod uwagę, że okres archiwizacji dokumentów sądowych to 10 lat, często jedynym dokumentem, jakim dysponujemy, jest pismo policji o niewykryciu sprawcy — mówi Zdzisława Cwalińska-Weychert.

Według niej, segment starych szkód osobowych jest zmonopolizowany przez kancelarie odszkodowawcze. Z szacunków wiceprezes wynika, że odpowiadają one za nawet 90 proc. zgłoszeń do UFG i trafia do nich 70 proc. wypłacanych odszkodowań.

— Wzrost wartości wypłacanych odszkodowań powoduje, że wolniej uzupełniamy rezerwy — mówi Zdzisława Cwalińska-Weychert.

UFG musi je zawiązać, bo od 2013 r. prowadzi księgowość podobną do tej, którą mają zakłady ubezpieczeń. Proces tworzenia rezerw ma potrwać do 2018 r. Sytuację UFG ratuje zakończenie się wojny cenowej w segmencie polis komunikacyjnych. Po trzech latach spadków, w ostatnich miesiącach doszło na rynku do podwyżek. Dzięki temu przychody funduszu zwiększyły się w trzecim kwartale o blisko 3 proc. i wyniosły 88 mln zł. UFG jest finansowany przez kierowców. Do instytucji trafia 1,3 proc. od każdej sprzedanej w Polsce polisy OC komunikacyjnego. © Ⓟ

Możesz zainteresować się również: