Ukraińskich spółek z GPW wybory nie ruszą

opublikowano: 31-03-2019, 22:00

Dyskonto związane ze specyfiką sytuacji politycznej jest od zawsze wpisane w notowania spółek ze Wschodu. Wybory prezydenckie niewiele zmieniają, ważniejsze mogą być decyzje parlamentu

Na warszawskiej giełdzie notowanych jest dziesięć spółek z kraju naszego wschodniego sąsiada. Siedem z nich działa w branży spożywczej, a w zasadzie rolnej. Są to bowiem nie tyle przetwórcy, co producenci podstawowych płodów rolnych, dla których działalność przetwórcza — jeżeli ją prowadzą — jest tylko elementem koncentracji pionowej w łańcuchu produkcji. Pięć tego typu firm jest na tyle płynna, że wchodzi w skład indeksu WIG-Ukraine. Są to Kernel, Astarta, Ovostar, Industrial Milk Company (IMC) i Agroton. Ich kursy zachowują się różnie. Np. Astarta straciła w ciągu roku 42 proc. wartości, podczas gdy IMC zyskało 6 proc., a w trendzie wzrostowym jest od lata 2015 r. — od tamtego czasu potroiła już swoją wartość. Analitycy zakładają, że wybory prezydenckie na notowania ukraińskich spółek nie wpłyną.

— W perspektywie kolejnego tygodnia nie można wykluczyć większej zmienności wynikającej z wyników pierwszej tury. Ale w dłuższej perspektywie wpływ polityki na sentyment do spółek ukraińskich będzie zależał od kierunku, w jakim pójdą władze Ukrainy. Główni kandydaci na prezydenta deklarują kurs prozachodni, wybory prezydenckie nie powinny więc wpłynąć na ten kierunek — uważa Marcin Nowak, analityk Ipopemy Securities.

— Jeśli chodzi o ryzyko polityczne, to związane z nim dyskonto od dłuższego czasu jest wbudowane w wycenę spółek ukraińskich. Wybory prezydenckie nie powinny więc wpłynąć na ich notowania. Podobnie te parlamentarne zaplanowane na jesień, jeśli zakładamy jakiekolwiek wyniki, ale niemające konsekwencji geopolitycznych. A obecnie nie ma przesłanek, by te konsekwencje zakładać — mówi Marcin Gątarz, szef działu analiz Pekao Investment Banking.

Dla kogo własność

Poza kwestią strategicznego kursu Ukrainy jest jednak kwestia czysto techniczna, która w takiej czy innej formie powraca od lat. Chodzi o zmianę zasad obrotu ziemią rolną.

— Po tegorocznych wyborach reforma handlu ziemią rolną może się w końcu zmaterializować. Jest to coś, na co w długoterminowych strategiach spółki się przygotowują, ale trzeba pamiętać, że jest wiele znaków zapytania, np. kto będzie dopuszczony do zakupów ziemi — zaznacza Marcin Gątarz.

— Obecnie na Ukrainie ziemię rolną mogą posiadać tylko osoby fizyczne albo państwo. Dlatego wszystkie spółki z GPW ziemię dzierżawią, mając nawet po kilkanaścietysięcy tego typu umów z osobami fizycznymi. Jest jednak dyskutowany pomysł wprowadzenia swobodnego obrotu ziemią. Uważam, że zagadnienie to jest niedoceniane. Jeżeli ziemi nie można sprzedać, to cena prawa do dzierżawy ziemi jest niska. Jeżeli jednak pojawi się wolny rynek, to ceny za prawo własności mogą być dużo wyższe. Mogą się bowiem pojawić nowi zainteresowani, dysponujący dużym kapitałem. Poza tym z punktu widzenia spółek z GPW nie będzie miało sensu kupowanie niewielkich areałów oddalonych od innych ich gruntów — tłumaczy Marcin Nowak.

Kernel lepszy od Astarty

Biorąc pod uwagę obecne status quo, z dwóch najpłynniejszych ukraińskich spółek z GPW analitycy preferują Kernel, który dostarcza na światowe rynki zboża i olej słonecznikowy, produkowane na Ukrainie i w Rosji.

— W Kernelu możemy spodziewać się utrzymania dobrych wyników. Spółka realizuje też projekty inwestycyjne, które powinny przynieść efekty w roku finansowym 2019/2020. Niedawno kupiła np. przewoźnika dysponującego flotą wagonów zbożowych — mówi Marcin Gątarz.

Transakcja z lutego 2019 r. pokazuje też skalę ukraińskich latyfundiów z GPW. Przejęcie firmy mającej niemal 3 tys. wagonów wyceniono na 64 mln USD, z czego Kernel zapłacił do razu 49 mln USD. Druga pod względem skali ukraińska spółka na GPW — Astarta — nie radzi sobie dobrze. Odbijają się na niej niskie ceny cukru na rynkach światowych.

Pusty rezerwuar

Spodziewamy się w tym roku jeszcze od pięciu do dziesięciu nowych spółek zagranicznych. Prawdopodobnie większość z nich będzie pochodzić z Ukrainy. WIG-Ukraine to nie zapowiedź wprowadzenia kolejnych indeksów narodowych. Wybór Ukrainy nie był przypadkowy, to dla nas ogromny potencjalny rezerwuar spółek — mówił Ludwik Sobolewski, ówczesny prezes GPW, przy okazji uruchomienia indeksu WIG-Ukraine w 2011 r.

Zagraniczne spółki szły wówczas ławą na GPW, ale przy ul. Książęcej podkreślano na każdym kroku, że Ukraina zajmuje szczególne miejsce, bo gospodarczy potencjał tego kraju jest na tyle duży, że musi to być kluczowy kierunek aktywności warszawskiej giełdy. W 2011 r. zadebiutowały m.in. IMC, Ovostar, Westa, KSG Agro i Coal Energy, a rok później KDM Shipping. Na tym lista się zamknęła, bo rządzący w Kijowie od 2010 r. Wiktor Janukowycz zrobił zwrot w kierunku Rosji.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu