Ukraińskie słodycze walczą o polskie półki

Polscy producenci boją się, że zakrztuszą się ukraińskimi słodkościami, których coraz więcej jest w sklepach. Przybywa też na nie amatorów

Kolejną ukraińską spółkę coraz bardziej widać w Polsce — zwracają uwagę producenci słodyczy. Mniejsi twierdzą, że wschodnie produkty już krzyżują im szyki, więksi nie widzą zmian. Do czasu — uważa jedna z branżowych organizacji.

Petro Poroszenko i rywale
Wyświetl galerię [1/2]

Petro Poroszenko i rywale

Słodycze w Polsce PB

Całe dostawy

W czerwcu ubiegłego roku pisaliśmy, że Roshen Europe (RE), spółka córka Roshen Confectionery Corporation — 22. producenta na świecie (według rankingu branżowego portalu Candy Industry) z obrotami na poziomie 800 mln USD — zarejestrowała się w Polsce, otworzyła biuro w stolicy i intensywnie szuka pracowników. Artur Martyniuk, prezes RE nad Wisłą, zapowiadał wówczas, że w ciągu pięciu lat firma z grupy należącej do ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki chce zostać jednym z pięciu największych graczy na polskim rynku. Kilka miesięcy później na półkach pojawiły się słodycze innego ukraińskiego giganta AVK — według najnowszego zestawienia Candy Industry, 62.

Spółki świata z obrotami na poziomie 269 mln USD. Ukraińców z AVK można było spotkać na niedawno zakończonych największych targach słodyczy w Kolonii. Jeden z jego przedstawicieli potwierdził „mocne zainteresowanie rozwojem w Polsce”, ale przez ostatnie dwa tygodnie nie udało nam się uzyskać od firmy odpowiedzi na pytania o polskie plany.

— To już nie są próby, ale całe dostawy. Ukraińcy inwestują w obecność na naszym rynku. Widać Roshena i AVK, ale głównie w kanale tradycyjnym [czyli mniejszych, pojedynczych sklepach — red.]. Ich wyróżnikiem jest cena, z którą nie jesteśmy w stanie konkurować — nie mamy ani tak niskich kosztów pracy, ani surowców. W tym roku ceny nieco wzrosły, ale wciąż są bezkonkurencyjne — mówi Sławomir Pawłowski, przes CSI Słowianka. Jak twierdzi Jan Kolański, prezes Coliana, wysyp ukraińskich słodyczy widać było blisko pół roku temu.

— Teraz nie są one już tak widoczne, ale też nie śledzimy każdego sklepu. Nie postrzegam ukraińskich producentów jako zagrażających polskiemu rynkowi słodyczy, choć ze swoimi bardzo niskimi cenami mogą doprowadzić do spadku jego wartości — mówi Jan Kolański.

— Ukraiński asortyment widać na razie bardzo selektywnie w niektórych regionach Polski. Konkuruje jednak głównie w kategoriach słodyczy na wagę oraz niższych cenowo. Nie jest to obecnie duże zagrożenie dla takiego gracza jak my, nie wydaje się też, żeby obecna skala sprzedaży ukraińskich produktów diametralnie zmieniła polski rynek — twierdzi Maciej Herman, szef marketingu i sprzedaży w Lotte Wedel. Jan Kolański zaznacza, że nie lekceważy wschodnich producentów.

— Obserwujemy rynek i jesteśmy bardzo aktywni. Jako polski producent chciałbym mieć takie same możliwości handlu na Ukrainie, jakie Ukraińcy mają u nas. Firmy stamtąd mają w Polsce uprzywilejowaną pozycję — nie płacą cła za import słodyczy. Tymczasem nasz eksport jest nim obłożony — dodaje szef Coliana.

Marek Przeździak, prezes Stowarzyszenia Polskich Producentów Wyrobów Czekoladowych i Cukierniczych Polbisco, przyznaje, że dziś problem dotyczy mniejszych producentów i przede wszystkim wyrobów cukierniczych, a nie zawierających czekoladę. — Problem w przyszłości będzie dotyczył już nie tylko mniejszych podmiotów. Jest wiele całkiem dużych firm, które wyspecjalizowały się w produkcji private label. Docierają do nas głosy z branży, że tu również ostro walczą ukraińscy producenci i ceną są w stanie wyciąć naszych.

Kto się boi Ukraińców

[fot. WM]

Przemodelowanie biznesu i powrót producenta do jego marki są w zasadzie niewykonalne. Wymagałoby to totalnej reorganizacji i ogromnych nakładów na marketing i handel oraz wyłączenia ogromnej części produkcji, dopóki marka się nie rozwinie — uważa Marek Przeździak.

Nie pierwsza potrzeba

Gdy przed laty po otwarciu granic Polacy zaczęli zajmować miejsca na zachodnich półkach, też nie byli ciepło witani. Szef Polbisco twierdzi jednak, że sytuacja z Ukraińcami jest inna.

— Oczywiście w pełni akceptujemy i pochwalamy ideę wspólnego otwartego rynku, na którym każdy ma prawo konkurować, ale uważamy, że ukraińskie słodycze w dużej mierze psują krajowy rynek. Ich wybór na półkach jest coraz większy, a ceny znacznie niższe od polskich, co jest efektem oszczędzania na jakości. Znamy zapowiedzi niektórych wschodnich producentów dotyczące wchodzenia z produktami premium, ale to, co dzisiaj widać, niestety nie jest premium — mówi Marek Przeździak.

Część większych producentów jest przekonana, że właśnie przez niższą jakość ukraińskie produkty nie są i nie będą zagrożeniem dla polskich, bo ich smak nie odpowiada konsumentom.

— Oczywiście smak jest inny, ale to nie oznacza, że klienci odrzucają ukraińskie słodycze. To nie są produkty pierwszej potrzeby, kupuje się je, gdy w kieszeni zostają pieniądze, a nie jesteśmy na tyle bogatym społeczeństwem, żeby nie zwracać uwagi na ceny. Te wyroby mają więc i będą miały swoich zwolenników — mówi Sławomir Pawłowski.

Zdaniem Marka Przeździaka, słodycze od jakiegoś czasu i tak mają nie najlepszy wizerunek jako niezbyt korzystne dla zdrowia, a wyroby słabej jakości dodatkowo zniechęcają konsumentów do ponownych zakupów — nie tylko konkretnych marek, ale całej kategorii produktów. Dlatego, jak podkreśla, w interesie branży jest oferowanie jak najlepszego towaru. © Ⓟ

Zastrzeżenia do rosnącej ukraińskiej konkurencji wnosili nie tylko producenci słodyczy. Pierwsi alarm podnieśli drobiarze, najwięksi w UE, gdy dwa lata temu Europa coraz przyjaźniej patrzyła na Wschód. Z czasem ich obawy zaczęły narastać, kwitnące statystyki na razie ich jednak nie potwierdzają — skup zwiększył się o 9 proc., eksport o 17 proc. (w ujęciu wolumenowym, jak podaje Agencja Rynku Rolnego), choć w związku z coraz większą podażą na rynku mięso cały czas tanieje. Ukraińscy producenci nie w smak byli również branży zbożowej. Tu nie jest tak dobrze jak w drobiu — zbiory były niższe z powodu pogody, a handel zagraniczy ograniczony dodatkowo rosnącą konkurencją. Analitycy spodziewają się rosnącej podaży z krajów WNP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Rolnictwo / Ukraińskie słodycze walczą o polskie półki