Człowiek jest biedny nie dlatego, że nie ma pieniędzy, ale dlatego, że nie pracuje — uważał Monteskiusz. Jeśli sprawdzą się prognozy Manpowera, który tradycyjnie co kwartał zapytał pracodawców o ich skłonności do zatrudniania/zwalniania pracowników, poziom polskiej biedy może się nawet zmniejszyć. „Jest dobrze”— pomyślała Iwona Janas, dyrektor generalna ManpowerGroup w Polsce, gdy zobaczyła wyniki najnowszej edycji Barometru Perspektyw Zatrudnienia. Różnica między odsetkiem pracodawców, którzy chcą zatrudniać w IV kw. 2014 r., a odsetkiem tych, którzy zamierzają redukować kadry, jest dodatnia i wynosi 6 proc. Co ważne, 751 przedsiębiorców pytano o to w lipcu, kiedy na wschodzie Ukrainy toczyły się regularne walki.

— Do załamania nie doszło, mamy raczej do czynienia z kontynuacją trendu wzrostowego. Generalnie wśród pracodawców panuje umiarkowany optymizm, co powinno pozytywnie przełożyć się na rynek pracy. Perspektywy zatrudnienia w tak istotnych sektorach gospodarki, jak przemysł, handel oraz transport/spedycja/logistyka, są dobre — mówi Iwona Janas.
W żadnym z sześciu regionów Polski (patrz infografika) nie zanotowanoujemnego odczytu barometru. Jedynie na południowym zachodzie (w województwach dolnośląskim i opolskim) liczba firm, które chcą zatrudniać i zwalniać, jest taka sama. To paradoks, bo jest to uprzemysłowiona część kraju.
— Coraz częściej otrzymujemy sygnały, że brakuje pracowników z odpowiednimi kwalifikacjami. To też może powstrzymywać firmy przed składaniem deklaracji o zwiększaniu zatrudnienia. Być może jest to jedna z przyczyn, dla których w tak uprzemysłowionym regionie, jak południowo-zachodni, nie zanotowaliśmy wzrostu — uważa Iwona Janas.
Wśród branż, w których najszybciej i najłatwiej będzie można znaleźć zatrudnienie, jest sektor restauracyjno-hotelowy. Barometr pokazał plus 10 proc. W ujęciu kwartalnym oraz rocznym zmiana wyniosła odpowiednio 9 i 4 pkt. proc. Marcin Górzyński, prezes Aquila Parku, inwestora z branży hotelarskiej, przestrzega jednak przed wyciąganiem prostych wniosków z wyników badania.
— Sytuacja branży hotelarskiej wcale nie jest różowa. Ubiegły i obecny rok upływają pod znakiem spadków. Zwiększone zapotrzebowanie na pracowników może wynikać z zakończenia inwestycji rozpoczętych trzy-cztery lata temu, budowanych na nadziejach związanych z efektem EURO 2012 — mówi Marcin Górzyński.