Umierający rynek akcji dostał zastrzyk nadziei

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 13-06-2008, 00:00

Po kilku sesjach rodem z horroru pojawiły się wreszcie wzrosty. Odbicie było dość skromne, ale zatrzymanie spadków przy ostatecznym wsparciu przedłuża nadzieję, że uda się uniknąć najgorszego, czyli osiągnięcia przez WIG20 2500 pkt. Poprawa koniunktury nie była oczywiście zasługą nagłej zmiany postrzegania perspektyw rynku. Po ostatnich bolesnych doświadczeniach morale graczy jest bardzo słabe. Do zmiany na lepsze przyczyniły się pozytywne impulsy zewnętrzne.

Od rana na parkietach Europy nastroje były spokojne, mimo dużej przeceny w Nowym Jorku i spadków na rynkach Azji. Mocny wzrost notowań dolara powstrzymał wzrost cen ropy. Dzięki nadziejom na odbicie za Atlantykiem na GPW ujawnił się popyt, który mimo swojej niewielkiej siły zdołał wywalczyć korzystny dla siebie wynik. Powodzeniem cieszyły się przede wszystkim blue chipy, a indeks mWIG40 do końca dnia nie dał rady wyjść nad kreskę. Mimo to nieco ponad połowa spółek zdołała wzrosnąć, co świadczyło o poprawie także poza segmentem rynkowych gigantów.

Dane o sprzedaży detalicznej pozytywnie zaskoczyły, co w połączeniu z taniejącą ropą pchnęło w górę amerykańskie indeksy. Udany początek dnia na Wall Street przypieczętował wygraną warszawskich byków, które doprowadziły do zamknięcia WIG20 ponad psychologicznym poziomem 2700 pkt. Jeśli publikowany w piątek wskaźnik inflacji w USA nie wystraszy rynków, na jednej zwyżce zapewne się nie skończy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu