Umizgi władzy do klasy średniej

opublikowano: 16-12-2018, 22:00

Wielkie studio Transcolor w Szeligach, tuż za rogatkami Warszawy, zwykle aranżowane jest dla programów telewizyjnych z dużą widownią.

Zlokalizowanie przez Prawo i Sprawiedliwość nagle zwołanego konwentyklu akurat w tej hali naturalnie przywoływało ducha „Tańca z gwiazdami”, „Mam talent”, może mniej „Top Model”, ale na pewno „The Wall — wygraj marzenia”. Merytorycznie sobotnia zbiórka wszechrządzącej na szczeblu centralnym partii niewiele różniła się od tzw. krajowych narad aktywu polityczno-gospodarczego z czasów PRL. Notabene historyczne porównanie nie jest od rzeczy, albowiem akurat 15 grudnia wypadały — to najczystszy kalendarzowy przypadek — 70. urodziny Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Atmosfera zbiórki współczesnej przewodniej siły narodu bardziej jednak odpowiadała przedstawionej w dokumentalnym filmie-półkowniku z 1997 r. „Witajcie w życiu”, odsłaniającym kulisy działalności koncernu Amway. Teoretycznie to zupełnie inne obszary działania i cele, ale identyczna jest samochwalba, samoprzekonywanie żeśmy debeściaki oraz nakręcanie załogi przez kierownictwo do nieugiętej walki o lepsze jutro.

W okresie przedświątecznym władcy kraju co sobotę absorbują uwagę społeczeństwa partyjnymi igrzyskami. 1 grudnia propagandówka o nazwie „Praca dla Polski” upamiętniła trzecią rocznicę tzw. dobrej zmiany, a zarazem pierwszą — wymiany na stanowisku premiera Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego. Potem 7-8 grudnia odbyła się wyjazdowa narada parlamentarzystów PiS, skryta przed Polakami — ta akurat byłaby w przekazie publicznym naprawdę wartościowa. Wreszcie 15 grudnia konwentykiel, który sprowadził się do zjechania się aktywu, wysłuchania pięciu przemówień i rozjechania się do domu. Gdyby nie wspomniany psychologiczny mechanizm samonakręcania się tłumu, ten sam efekt dałoby przecież wyemitowanie tych samych przemówień na portalu PiS. Pozostańmy przy nadziei, że w sobotę 22 grudnia władcy już społeczeństwu darują.

Największą wartością zbiórki PiS w Transcolorze było zasygnalizowanie kierunków kampanii wyborczej. Najbliższe głosowanie już 26 maja 2019 r., gdy wybierzemy 52 posłów do Parlamentu Europejskiego. Trzymająca wszystkie sznurki państwa partia zadeklarowała zwrócenie się do klasy średniej, co potwierdza jej świadomość, że elektorat PiS znajduje się głównie w dolnych warstwach piramidy społecznej. Najwięcej klasy średniej mieszka w wielkich miastach, w których PiS poniosło totalną klęskę samorządową. Przypomnę, że na 107 wielkich miast prezydenckich suweren w aż 101 symbolicznie pokazał tzw. dobrej zmianie figę. I to mimo gigantycznej kampanii, w której premier Mateusz Morawiecki osobiście rzucał lokalnym społecznościom obietnice liczone w miliardy. Wybory europejskie zawsze mają marną frekwencję, ale naturalnie jest ona największa właśnie w dużych miastach. I taka jest główna przyczyna zaskakujących umizgów zdefiniowanych w tytule.

Lejtmotywem konwentyklu był cel wytyczony przez Jarosława Kaczyńskiego. Brzmi on: „Nasza partia musi do końca stać się partią marzeń Polaków”. Niestety, prezes nie doprecyzował, do czyjego końca. Na pewno jednak zostanie to rozwinięte na zapowiedzianej na styczeń/luty 2019 r. kolejnej naradzie aktywu, już skonkretyzowanej wyborczo. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu