Umykają domeny „eu”

Kamil Kosiński
opublikowano: 01-03-2006, 00:00

Klęska. Tak można określić efekty zabiegów polskich firm o europejskie adresy internetowe. W wielu przypadkach

— na własne życzenie.

Ledwo Agora zamknęła „Nowy Dzień”, przyznając, że projekt okazał się kompletną klapą, a już musi przełknąć kolejną gorzką, choć z pewnością nie tak kosztowną, pigułkę. Spółka notowana na warszawskiej giełdzie jest dopiero czwarta w kolejce po adres internetowy agora.eu. I choć rejestrator domen nie podjął jeszcze decyzji, wszystko wskazuje na to, że adres zdobędzie estońska spółka Oma Varahalduse. Obowiązuje bowiem prosta zasada: kto pierwszy, ten lepszy. Firma z Tallina zgłosiła chęć uzyskania domeny agora.eu 7 grudnia 2005 r., czyli pierwszego dnia rejestracji tego typu wniosków. Wydawca „Gazety Wyborczej” zrobił to dopiero 3 lutego 2006 r. Zgłosił co prawda podobny wniosek już 19 grudnia 2005 r., ale przez 40 dni nie dostarczył dokumentów potwierdzających prawo do nazwy „Agora”. Wniosek został więc automatycznie odrzucony. Zresztą gdyby nawet tak się nie stało, to firma mająca ogólnopolski dziennik, kilkanaście miesięczników, stacji radiowych, sieć reklamy zewnętrznej i portal internetowy byłaby dopiero trzecia w kolejce po agora.eu.

Sto lat za Czechami

Konglomerat medialny nie prowadzi działalności poza Polską. Jego porażka ma więc głównie wymiar prestiżowy. Jest jednak także symbolicznym czubkiem góry lodowej. Polskie przedsiębiorstwa gremialnie przesypiają okazję do zdobycia ważnego dla nich adresu internetowego w unijnej wersji. Spośród 295 tys. wniosków, które wpłynęły do EURid, organizacji wyznaczonej przez Komisję Europejską do zarządzania domenami „eu”, z Polski pochodzi… 1,1 proc. To prawie trzydziestokrotnie mniej niż z Niemiec, a nawet trzykrotnie mniej niż z Czech.

— Za naszym pośrednictwem zamawianych jest mniej więcej tyle domen „eu”, ile „com” i „pl”. To raczej niewiele, zważywszy na to, że większość nowych domen europejskich jest wolna, a inne są rejestrowane od dawna, a co za tym idzie — trudniej znaleźć wśród nich jakiś atrakcyjny i jednocześnie wolny adres — komentuje Daniel Dryzek, dyrektor zarządzający polskiej filii Active 24, norweskiej firmy zajmującej się m.in. pośrednictwem w rejestracji domen.

33 minuty LOT

Agora to niejedyny przykład porażki polskich firm. Od 7 grudnia 2005 r. do 6 kwietnia 2006 r. domeny „eu” mogą rejestrować tylko te instytucje i osoby, które posiadają udokumentowane prawo do danej nazwy, marki itp. Nie oznacza to jednak, że można spokojnie czekać. Najboleśniej przekonały się o tym Polskie Linie Lotnicze LOT. O lot.eu wystąpiły już pierwszego dnia, w którym można było składać aplikacje. Tyle że dopiero o 12.06. Tymczasem o 11.33 zrobił to Alexander Schubert z Berlina, i to on wyprzedza LOT w kolejce. LOT byłby zresztą dopiero trzeci, gdyby nie to, że spółka LOT-Oriel z niemieckiego Darmstadt, która złożyła wniosek o 11.57, nie potrafiła w terminie skompletować dokumentów potwierdzających jej prawo do nazwy i musiała składać aplikację ponownie.

Odzyskanie adresu, który zarezerwował ktoś inny, jest albo niemożliwe, albo bardzo kosztowne. Wystarczy przypomnieć, że niektóre domeny z końcówką „com”, których koszt rezerwacji wynosił 20 USD, były potem sprzedawane za miliony dolarów. Koszt domen „eu” oscyluje w okolicach 50 zł netto za rok.

Karkołomne operacje

Nie można więc dziwić się, że o domeny ważne dla polskich firm i instytucji występują podmioty, działające — jak się wydaje — wyłącznie w celach spekulacyjnych. Powołują się one na najbardziej karkołomne marki i znaki towarowe, byle tylko mieć formalne prawo do ubiegania się o atrakcyjny adres. Prowadzący interesy w Niemczech i Czechach, a mający również chrapkę na rafinerię na Litwie, Orlen stoi w kolejce po orlen.eu za holenderską firmą Depmarc, która zarejestrowała znak O&R&L&E&N. Ta firma z Amsterdamu, powołując się na prawo do znaku W&A&W&E&L, jest jedynym ubiegającym się o domenę wawel.eu. Nie zainteresowały się nią natomiast ani giełdowy producent słodyczy, ani instytucje państwowe, w tym krakowski magistrat. Temu ostatniemu przyznano już cracow.eu. To i tak nieźle, bo w kolejce po warsaw.eu Urząd Miasta Stołecznego Warszawy jest za Traffic Web Holding z Berghem w Holandii. Ta firma motywuje prawo do nazwy rejestracją marki wars&aw. Depmarc jest także pierwszy w kolejce po praca.eu. Wyprzedza Agorę (była pierwsza, ale musiała aplikować ponownie, bo na czas nie skompletowała dokumentów) i Communication Partners, właściciela serwisu internetowego pracuj.pl.

Jak dobra nieruchomość

O tym, o czym zapomina rodzimy biznes, pamiętały międzynarodowe koncerny, działające nad Wisłą pod lokalnymi markami. Nierzadko występują o przydzielenie im ogólnounijnych domen związanych z typowo polskimi nazwami. Tak postąpiły Sanitec Koło (kolo.eu), Bank Pekao (pekao.eu), Bank Zachodni WBK (bzbwk.eu), Towarzystwo Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta (warta.eu) czy LU Polska (delicje.eu, pieguski.eu). O pudliszki.eu zabiega sama europejska centrala HJ Heinz Company.

— Domena europejska jest bardziej prestiżowa niż polska, zakończona literami „pl”. Wielu ludzi na świecie nie wie, gdzie leży Polska. Dla nich domena „eu” będzie potwierdzeniem przynależności firmy do europejskiego obszaru gospodarczego. Dla takich partnerów biznesowych firmy korzystające z europejskiej końcówki będą postrzegane jako znacznie poważniejsi klienci i dostawcy. Ponadto dobry adres WWW przynosi oszczędności w wydatkach marketingowych, klienci łatwo go zapamiętują i poszukując produktów lub usług, częściej powracają do serwisu firmowego. Można go porównać do nieruchomości w centrum miasta. Dobra lokalizacja zarówno świadczy o dobrej kondycji przedsiębiorstwa, jak i sama stanowi źródło dodatkowych klientów — tłumaczy Dariusz Świerk, właściciel Best Practices Polska, wrocławskiej firmy zajmującej się doradztwem marketingowym.

Może Giertych pomoże

Polskim przedsiębiorstwom, które nie zdobędą na czas unijnej domeny, pozostaje mieć tylko nadzieję, że... Unia Europejska się rozleci.

— Nie ma pewności, że nowe adresy internetowe się przyjmą. To, jaką wartość będą miały domeny „eu”, okaże się za kilka lat. Wiele zależy od tego, jak potoczy się idea integracji europejskiej. Jeśli UE przetrwa, mogą się stać jednymi z najważniejszych w sieci — zaznacza Daniel Dryzek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Umykają domeny „eu”