UNCTAD dał nam żółtą kartkę

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2016-06-21 22:00

Mniejszy napływ inwestycji boli — kraje rozwinięte zanotowały zwyżki. Firmy nie wskazują na Polskę, a ten rok ma być gorszy

Rok temu po raz pierwszy w historii Polska znalazła się w raporcie inwestycyjnym UNCTAD w pierwszej dwudziestce krajów na świecie pod względem wartości napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ). Dwa lata temu cieszyliśmy się, bo inwestorzy wymieniali nasz kraj wśród miejsc, do których w latach 2014-16 napłynie najwięcej kapitału. W tym roku Polski nie ma ani tu, ani tu.

Czołówka bez Polski

Z niecałymi 7,5 mld USD inwestycji w 2015 r. Polska jest daleko za czołówką, bo 20. Chile ma na koncie 16 mld USD. Na dodatek to wynik wbrew trendom. Napływ BIZ na świecie urósł o 38 proc., do 1,76 bln USD, a do krajów rozwiniętych po trzech latach spadków odbił do najwyższego poziomu od 2007 r. — do 962 mld USD. Do dobrych wyników BIZ na świecie przyczynił się wzrost fuzji i przejęć, których wartość sięgnęła 721 mld USD wobec 432 mld USD w 2014 r. (w Polsce z 925 mln USD do 1,3 mld USD).

Według UNCTAD, część tych transakcji miała na celu unikanie płacenia podatków i nie przyczyni się do wzrostu inwestycji produkcyjnych. Pocieszyć się można tym, że Czechy i Węgry też zanotowały spadki, i to większe, ale Słowacja i Rumunia poprawiły wyniki.

— To, że Chile, kraj o połowę mniejszy od Polski, miał dwa razy więcej BIZ, świadczy o tym, że mamy wciąż duży potencjał oraz że inwestorzy mają duży wybór ciekawych miejsc. Polska powinna dbać o atrakcyjność i konkurencyjność dla inwestorów z całego świata. Z własnego doświadczenia wiemy, jak wiele daje dostęp do globalnych rynków w kontekście choćby rozwoju polskich firm i podwykonawców — mówi Dorota Dąbrowski, dyrektor zarządzająca AmCham, amerykańskiej izby handlowej. Brakuje też Polski w rankingu krajów, w których przedstawiciele międzynarodowych korporacji spodziewają się największej wartości inwestycji w latach 2014-16. Dwa lata temu byliśmy na 13. miejscu na świecie.

Czarna lista

Wzmianka o Polsce jest w raporcie w niechlubnej części o krajach, które wprowadziły ograniczenia dla inwestorów. Chodzi o konieczność uzyskania zgody rządu na zakup udziałów przekraczających 20 proc. w strategicznych branżach, jak produkcja energii, chemia i telekomunikacja. Inne wymienione tu kraje to: Argentyna, Australia, Węgry i Rosja. Tymczasem 85 proc. regulacji dotyczących polityki inwestycyjnej wprowadzonych na świecie w 2015 r. liberalizowało prawo. Polska ma dość słabą pozycję startową na ten rok.

Tymczasem w 2016 r. UNCTAD prognozuje spadek BIZ o 10-15 proc., m.in. ze względu na mniejszy wzrost gospodarek eksportujących surowce, efektywne działania rządów zapobiegające unikaniu

Promyk nadziei

— W ocenie atrakcyjności inwestycyjnej kraju bardziej adekwatna od wartości napływu BIZ jest liczba projektów i miejsc pracy, które stworzyły — uważa Paweł Tynel, partner w EY.

a z tym krajem konkurujemy o niektóre projekty, bo ma bezcłowy dostęp do UE i nie ma ograniczeń dotyczących pomocy publicznej. Polskę stać na więcej, ale ma przeciętny klimat inwestycyjny, nie wyróżnia się wśród głównych konkurentów. Co do regulacji ograniczających dostęp zagranicznym inwestorom, które wprowadzono w Polsce, nie przeceniałbym ich wagi. W energii i tak nie będzie inwestycji zagranicznych z powodu ryzyka regulacyjnego, własności państwowej i integracji elektrowni z kopalniami węgla. Nie bardzo wiadomo, kogo mają chronić restrykcje w branży telekomunikacyjnej, bo większość operatorów już jest zagraniczna.

Na świecie projekty greenfield, czyli od podstaw, utrzymały wysoki poziom 766 mld USD. W Polsce ich liczba spadła. W opublikowanym niedawno raporcie EY o atrakcyjności inwestycyjnej Europy nasz kraj zanotował 60-procentowy wzrost pod względem liczby zagranicznych projektów (211) i skoczył z 7. na 6. pozycję. Zajęliśmy drugie miejsce pod względem liczby miejsc pracy, które powstały dzięki zagranicznym inwestycjom (19,6 tys.). 15 proc. respondentów EY wskazało Polskę jako dobrą lokalizację, co dało nam piąte miejsce, a lepsze okazały się tylko kraje Europy Zachodniej.

OKIEM EKSPERTA

Polskę stać na więcej

ZBIGNIEW ZIMNY

ekspert ONZ i wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula

7,5 mld USD inwestycji to nie jest dużo. Według danych NBP, większość tej kwoty, bo 5,1 mld USD, stanowiły reinwestowane zyski. Wynika z tego, że całkiem nowych inwestorów było w 2015 r. niewielu. Zwykle porównujemy Polskę do konkurentów. Czesi kiedyś nas bili, teraz też zanotowali spadek. Turcja natomiast przyciągnęła 16,5 mld USD, płacenia podatków czy gorsze wyniki największych korporacji. W 2017 r. inwestycje znów urosną i w 2018 r. ich wartość przekroczy 1,8 bln USD. Polska wypadła gorzej także w raporcie AHK, w którym niemieccy przedsiębiorcy wybierają najbardziej atrakcyjny z 16 krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Nasz kraj spadł z pierwszego miejsca na drugie. Wyprzedziły nas Czechy.

Możesz zainteresować się również: