Unia Group sieje we Francji

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2012-12-19 00:00

Producentowi maszyn rolniczych w Polsce już za ciasno. Ponieważ rolnictwa kryzys się nie ima, ruszył na podbój świata

Polska firma przejmująca zachodnioeuropejskiego konkurenta to wciąż rzadki widok. Tym bardziej jeśli kupującym nie jest spółka z imperium czołowego biznesmena. Na taki odważny krok zdecydowała się Unia Group, spółka założona 17 lat temu przez Lecha Piotrowskiego i Andrzeja Guzowskiego. Producent maszyn rolniczych z Grudziądza, który zakończy rok z 500 mln zł przychodów, przejął francuski Agrisem.

— To bardzo innowacyjna firma, z szeregiem patentów i ogromnym know-how. Specjalizuje się w maszynach do uproszczonej uprawy. Maszyny te są odpowiedzią na najnowsze trendy światowego rolnictwa. Dostajemy więc dostęp do ogromnej wiedzy i doświadczenia w konstrukcji takich maszyn, komplementarną sieć dystrybucji, ale również bazę klientów różną od naszej. Agrisem to maszyny z półki premium na światowym rynku, a my działamy w jego środkowej części — mówi Michał Guzowski, menedżer ds. eksportu w Unii Group.

Unia Group nie chce ujawnić wartości transakcji ani wyników nabytku. Francuski portal rolniczy agriavis.com, informując o sojuszu z Unią podał, że zeszłoroczne przychody Agrisem wyniosły 13 mln EUR (52 mln zł).

Polska to już za mało

Unia Group powstawała w 1995 r., po tym jak Lech Piotrowski i Andrzej Guzowski wykupili znak towarowy i część maszyn grudziądzkiej Unii — firmy, której tradycja sięgała końca XIX wieku. Inwestorzy dołączali do niej później kolejne przedsiębiorstwaspecjalizujące się w różnych kategoriach maszyn rolniczych: producenta siewników Rolmasz z Kutna, Agromet — producenta rozsiewaczy z Brzegu, wrocławskiego producenta opryskiwaczy Pilmet i Famatrol ze Słupska, specjalizującego się w maszynach technologii zielonkowej (to np. kosiarki i prasy zwijające).

— Wszystkie ciekawe podmioty, które można było skonsolidować w Polsce, już kupiliśmy. Były to firmy, które w czasach socjalistycznych były głównymi producentami danego typu maszyn, a później w warunkach gospodarki rynkowej wymagały restrukturyzacji — mówi Michał Guzowski. Agrisem, w przeciwieństwie do poprzednich przejmowanych firm, nie zostanie włączony w struktury Unii.

— Będziemy działać jako dwa oddzielne podmioty, choć ze sobą współpracujące. Agrisem jest naszą szansą na rozwój i kolejnym krokiem do budowy firmy, która będzie jednym z liczących się graczy na świecie. Już dzisiaj nasza główna konkurencja to zachodnie grupy, jak francuski Kuhn, niemiecki Amazone czy norweski Kverneland — twierdzi Michał Guzowski.

Według niego, Unia jest silna na rynkach ościennych, a Agrisem ma ugruntowaną pozycję we Francji, czyli kraju z największym rynkiem rolniczym w Europie, oraz m.in. w Australii. — Szerzej otwierają się nam więc drzwi do tych krajów — mówi Michał Guzowski.

Unia jest dzisiaj m.in. największym zagranicznym sprzedawcą pługów w Rosji. Połowa z 25 tys. maszyn wyprodukowanych rocznie w grupie trafia na rynek polski, reszta do Niemiec, na Ukrainę, Węgry, do Bułgarii, Rumunii, krajów nadbałtyckich, ale też do RPA, Nowej Zelandii czy Chile.

To nie koniec przejęć

Choć wizja już wygląda na ambitną, to Unia zapowiada, że to nie koniec inwestycji.

— Oczy i uszy mamy cały czas otwarte. Stabilna sytuacja finansowa pozwala nam na zakupy — dodaje Michał Guzowski.

Jak pokazuje Unia, kryzys na razie omija branżę rolniczą szerokim łukiem.

— Na rynkach zbóż panuje hossa, rolnictwo się coraz bardziej mechanizuje i modernizuje. Rolnicy oczekują sprzętu, który zapewni im coraz wyższą wydajność, coraz dokładniej zasieje czy nawiezie pole i dlatego w niego inwestują. W tym roku nasze obroty wzrosły o 20 proc. — tłumaczy Michał Guzowski. Przyszły rok jest, jego zdaniem, małą zagadką.

— Mamy nadzieję, że kolejny rok z rzędu urośniemy, ale trudno nam dzisiaj założyć jak mocno. Wciąż nie jesteśmy pewni przyszłego budżetu unijnego, a ten może mieć wpływ na to, jaką decyzję podejmą unijni rolnicy, kiedy i ile zainwestować — twierdzi Michał Guzowski.

Coraz więcej przykładów

Największą polską inwestycją za granicą jest kupno przez KGHM za 9,4 mld zł kanadyjskiej Quadry. Nie tak wysokie, ale rozliczne akwizycje poza granicami Polski przeprowadził natomiast w branży spożywczej wadowicki Maspex. W 2004 r. spółka kupiła Walmark — lidera czeskiego i słowackiego rynku soków, nektarów i napojów, oraz Olympos — wicelidera tego samego rynku, ale na Węgrzech. W obu przypadkach spółka stała się tym samym właścicielem zakładów produkcyjnych i sieci dystrybucji. W kolejnych latach Maspex inwestował w węgierskiego lidera rynku preparatów witaminowych — Plusssz Vitamin, bułgarskiego trzeciego producenta soków — Queen, rumuńskiego producenta makaronów Arnos i producenta napojów z Rosji — firmę Mark IV. Za granicę wywiodło też polskie media. RMF w latach koniunktury próbował zaistnieć na Ukrainie, inwestując w cztery rozgłośnie. Krakowska spółka jednak wycofała się z Ukrainy w 2009 r., tłumacząc się zbyt głębokim kryzysem gospodarczym i brakiem przejrzystych zasad prowadzenia działalności oraz uzyskaniem atrakcyjnej ceny. W międzynarodowych producentów motokomponentów zaczął w 2010 r. inwestować kontrolowany przez Romana Karkosika Boryszew — przejął niemieckie firmy AKT i Theysohn. Poza Polskę nieustannie spogląda też Jerzy Starak, właściciel farmaceutycznej Polpharmy. W Rosji kupił pięć lat temu Akrihin, jednego z największych producentów leków, a w zeszłym roku na rynku tureckim przejął spółkę marketingowosprzedażową Cenovapha.

OKIEM ANALITYKA

Będzie jeszcze lepiej

MARIUSZ DZIWULSKI

analityk Banku Gospodarki Żywnościowej

Czynnikiem sprzyjającym rozwojowi producentów maszyndla rolnictwa w ostatnich latach był silny wzrost dochodów rolników. Według danych Eurostatu, realny dochód w rolnictwie w Polsce (w przeliczeniu na pełnozatrudnionego) zwiększył się w latach 2005-12 o ponad 82 proc. Przyczynił się do tego silny wzrost cen surowców rolnych. Istotnym czynnikiem kształtującym poziom dochodów były również płatności bezpośrednie. Producenci rolni w znacznym stopniu mogli przeznaczyć wypracowane nadwyżki na inwestycje w gospodarstwie. Ponadto inwestycje w sektorze rolnym, również zakup maszyn, wspierane były możliwością uzyskania dofinansowania z budżetu Unii Europejskiej, między innymi w ramach działania Modernizacja gospodarstw rolnych, czy też dopłat do odsetek kredytów preferencyjnych. Oczekuje się, że rosnące dochody rolników w kraju, konsolidacja gospodarstw rolnych powodująca wzrost przeciętnej wielkości gospodarstw mogą wpływać na wzrost popytu na maszyny rolnicze w kolejnych latach, szczególnie na maszyny większe i bardziej wyspecjalizowane, przekładając się korzystnie na sytuację finansową ich producentów.

OKIEM EKSPERTA

Rolnicy inwestują najwięcej

SZYMON STRYJSKI

odpowiedzialny za finansowanie segmentu rolniczego w BZ WBK Finanse & Leasing

Segment finansowania maszyn i urządzeń rolniczych dyna- micznie się rozwija. W 2011 r. urósł o 33 proc. r/r, w 2010 r. o 40 proc., a rok wcześniej o 15 proc. Wyniki po pierwszym półroczu pokazują, że rolnicy sfinansowali najwięcej, bo aż jedną trzecią, maszyn i urządzeń, ze wszystkich branż uwzględnionych w zestawieniu Związku Polskiego Leasingu (ZPL). Z danych po trzecim kwartale wynika, że klienci z branży rolniczej wyleasingowali sprzęt o wartości prawie 2,5 mld zł, o 53 proc. więcej niż przed rokiem, co jest jedną z najwyższych zwyżek na całym rynku leasingu. Wśród sfinansowanych inwestycji najwięcej było ciągników, kombajnów zbożowych oraz osprzętu rolniczego. Można zakładać, że w 2013 r. tendencja wzrostowa na rynku rolniczym utrzyma się, chociaż prawdopodobnie dynamika będzie nieco niższa od tegorocznej.

OKIEM EKSPERTA

Menedżerom brakuje śmiałości

SŁAWOMIR MAJMAN

prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych

Z roku na rok liczba polskich inwestycji za granicą będzie przyrastać. Dzięki temu, jak przechodzimy kryzys gospodarczy, polscy przedsiębiorcy mają nadpłynność finansową, więc i kapitał niezbędny do inwestycji. Ponadto część rodzimych firm urosła na tyle, że na polskim rynku się dusi. Decydują się na produkcję poza krajem, żeby być bliższej nowych rynków zbytu. Przeszkadza nam wciąż pewna nieśmiałość polskich menedżerów i, paradoksalnie, sukcesy eksportowe. Przedsiębiorcy często myślą, że skoro są w stanie produkować w kraju i wysyłać za granicę, to zagraniczna produkcja nie jest im potrzebna.

5,143 mld EUR Tyle zainwestowali polscy rezydenci za granicą w 2011 r. To o 312 mln EUR mniej niż przed rokiem.

663 mln EUR Taka jest skumulowana wartość polskich inwestycji we Francji.