Unia planuje cła na rury ze Wschodu

Katarzyna Jaźwińska
31-03-2006, 00:00

Za dwa miesiące Bruksela ograniczy import. Producenci z Rosji i Ukrainy muszą więc u nas inwestować. I to robią.

Bruksela poważnie myśli o wprowadzeniu ceł na import rur bez szwu m.in. z Rosji i Ukrainy (używanych do produkcji konstrukcji stalowych, instalacji paliwowych czy przy budowie statków). Konkretna decyzja zapadnie na początku kwietnia. Na razie obowiązują cła czasowe. Dotyczą one jednak tylko Ukrainy i Chorwacji. Teraz w grę wchodzi wprowadzenie restrykcji finalnych.

Cła jak lewar

To dobra wiadomość dla krajowych producentów.

— Wspólnie z Hutniczą Izbą Przemysłowo-Handlową staraliśmy się o wszczęcie postępowania ochronnego. Udział importu rur bez szwu stanowi 45-50 proc. krajowej produkcji. W przypadku naszego asortymentu jest to około 20 proc. — mówi Marek Misiakiewicz, prezes Huty Batory z grupy Romana Karkosika.

Spółka produkuje rocznie około 70 tys. ton rur bez szwu.

— Już w ubiegłym roku występowaliśmy o wszczęcie postępowania ochronnego, nałożono jednak tylko cła na Ukrainę i Chorwację. Nie objęto nimi natomiast importu z Rosji i Rumunii. Dynamika przyrostu importu nadal jest bardzo duża, więc mamy nadzieję, że finalne cła zostaną nałożone — dodaje Kazimierz Bulanowski, prezes Walcowni Rur Andrzej, która rocznie może produkować około 60 tys. ton rur bez szwu.

— Wprowadzenie ceł będzie miało duży wpływ na polskie firmy. Porównując dane z 2004 i 2005 r., można zaobserwować, że import z Rosji wzrósł o 123 proc., do 18,8 tys. ton, a z Ukrainy o 30 proc., do 11,6 tys. ton — szacuje Andrzej Ciepiela, dyrektor Polskiej Unii Dystrybutorów Stali.

Inwazja ze Wschodu

Polscy producenci z jednej strony cieszą się, że wschodni import może zostać zablokowany, z drugiej jednak obawiają się wzmożonej konkurencji wschodnich producentów, którzy zamierzają rozwijać produkcję na naszym rynku. Chodzi głównie o firmę Sinara, która zamierza kupić Walcownię Rur Jedność i dokończyć trwającą już ponad ćwierć wieku inwestycję. Polskie firmy obawiają się wojny cenowej po wejściu Rosjan.

Warto jednak podkreślić, że i bez ceł importowych Sinara ograniczy w przyszłości dostawy z Rosji na rynek europejski. Zastąpi je wyrobami z WRJ. Według nieoficjalnych informacji, Sinara we wstępnej umowie z Silesią, właścicielem WRJ, zagwarantowała, że wyroby rosyjskie będzie lokować na rynku lokalnym, a polskie w Europie. Mowa o 100 tys. ton rocznie, choć przedstawiciele polskich firm twierdzą, że produkcja może dojść nawet do 200-250 tys. ton.

Cenowego spustoszenia na rynku nie spowodowało natomiast wejście Donbasu do Huty Częstochowa, która także jest dużym producentem rur. Konstanty Litwinow, szef rady nadzorczej polskiej spółki, twierdzi, że jej asortyment nie pokrywa się z produkcją grupy na Ukrainie. Jak ocenia restrykcje na import z Ukrainy?

— Z Polski jestem. Patrząc jednak z liberalnego punktu widzenia, uważam za niewłaściwe każdą sztuczną regulację obrotu handlowego — twierdzi Konstanty Litwinow.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Jaźwińska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Unia planuje cła na rury ze Wschodu