Unia przypomina sobie o dotacjach

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 29-06-2012, 00:00

Takiego szczytu dawno nie było. Unijni politycy rozmawiają nie tylko o zaciskaniu pasa, ale też o wydawaniu pieniędzy.

W Brukseli zaczął się wczoraj już 19. szczyt przywódców Unii Europejskiej, odkąd wybuchł w Europie kryzys zadłużenia. Ten jest jednak wyjątkowy — po raz pierwszy punktem wyjścia w dyskusji było nie zaciskanie pasa i ratowanie państw przed bankructwem, ale pobudzanie gospodarki.

— Na pierwszy punkt obrad wybrano kwestię unijnego budżetu oraz tego, jak wykorzystać go do wyciągania gospodarki unijnej z recesji. To jest ważna mentalna zmiana — mówi Janusz Lewandowski, komisarz UE do spraw budżetu.

Przykład Grecji pokazał, że samo ograniczanie wydatków nie rozwiązuje problemu długu publicznego, bo wpędza gospodarkę w coraz głębszą recesję. Hellada przeżywa już piąty rok ujemnej dynamiki PKB, przez co zadłużenie kraju jest wyższe niż przed kryzysem.

— Jest wiele ważnych reform oszczędnościowych i instytucjonalnych w UE, które trzeba w najbliższych latach wdrażać, ale jeszcze pilniejszymzadaniem jest wyciągnięcie gospodarek z recesji. To trzeba robić już, głównie przez uruchomienie inwestycji publicznych — mówi Hans Martens, szef European Policy Centre.

Według Janusza Lewandowskiego, ten mentalny przewrót, który dokonał się w ostatnich miesiącach w głowach polityków, może Polsce wyjść tylko na dobre. Największe nadzieje znowu wiązane są bowiem z polityką spójności, czyli funduszami unijnymi, których Polska jest jednym z głównych beneficjentów.

Tymczasem jeszcze niedawno właśnie ta część budżetu wymieniana była jako główny kandydat do cięć.

— Każda dyskusja o sposobach pobudzania wzrostu prowadzi ostatecznie do funduszy UE. To jest gotowe, wzorcowe narzędzie, którego Unia może użyć, by rozbujać gospodarkę. To są inwestycje, które pobudzają wzrost, a nie tworzą deficytu w państwach. Ten koszt warto ponieść, bo kiedyś się zwróci — przekonuje Janusz Lewandowski. Ponoć argument polskiej „zielonej wyspy” wielokrotnie pojawiał się wczoraj na unijnym szczycie.

— Polska to żywy dowód na to, że polityka spójności sprawdza się w praktyce. Nikt nie ma wątpliwości, że inwestycje dotowane z UE były jednym z impulsów, dzięki którym nasza gospodarka uniknęła recesji. Do unijnych przywódców ten argument przemawia — mówi Janusz Lewandowski.

Markę polityce spójności psują jednak np. Grecja czy Hiszpania, które mimo dużego napływu funduszy unijnych nie oparły się recesji, oraz Czechy, które zmagają się z aferą korupcyjną przy wdrażaniu funduszy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu