Unijne fundusze trafią na bocznice

opublikowano: 03-04-2017, 22:00

Centrum Unijnych Projektów Transportowych chce, by firmy inwestujące w bocznice kolejowe mogły korzystać z dotacji Brukseli.

Rząd, wzorem innych państw europejskich chce, by przedsiębiorcy częściej korzystali z transportu kolejowego. Do tego potrzebna jest jednak nie tylko sieć torów o dobrej przepustowości, ale także nowoczesnych i dobrze wyposażonych bocznic. Niedawno zmienił więc przepisy, dzięki którym firmy mające własne bocznice nie muszą od nich płacić podatku nieruchomościowego. Kolejnym krokiem może być wniosek do Brukseli o dofinansowanie inwestycji w ich modernizację lub budowę nowych.

FUNDUSZE NA BOCZNE TORY: CUPT, którym kieruje Przemysław Gorgol, zachęca polskich przedsiębiorców do inwestycji w bocznice i korzystania z unijnego wsparcia. Dzięki temu przewoźnicy kolejowi mogą pozyskać klientów.
Zobacz więcej

FUNDUSZE NA BOCZNE TORY: CUPT, którym kieruje Przemysław Gorgol, zachęca polskich przedsiębiorców do inwestycji w bocznice i korzystania z unijnego wsparcia. Dzięki temu przewoźnicy kolejowi mogą pozyskać klientów. Marek Wiśniewski

Badanie rynku

Najpierw jednak Centrum Unijnych Projektów Transportowych (CUPT) postanowiło przeprowadzić wśród przedsiębiorców ankietę, by zbadać rynek i potrzeby finansowe firm chcących realizować projekty bocznicowe albo poprawić przepustowość kolejowych przejść granicznych. — Ankieta służy zebraniu danych wyjściowych do analizy zapotrzebowania na wsparcie zewnętrzne w formie grantów lub instrumentów finansowych. Nie definiujemy na razie rodzaju inwestycji, które mogłyby być wsparte, tylko badamy rynek — mówi Przemysław Gorgol, p.o. dyrektora CUPT. Po analizie powstanie materiał będący wskazówką dla Ministerstwa Rozwoju, dotyczącą możliwości wsparcia, obszaróworaz zapotrzebowania na fundusze Unii Europejskiej.

— Decyzja dotycząca tego wsparcia musi uwzględniać konieczność zmian w Programie Operacyjnym Infrastruktura i Środowisko (POIŚ) 2014- 2020 i wyrażenia zgody przez Komisję Europejską — dodaje Przemysław Gorgol. Beneficjenci mogą skorzystać na przykład z tzw. V osi priorytetowej POIŚ, czyli funduszy na transport kolejowy. Na lata 2014-20 Komisja Europejska przyznała 5 mld EUR, z których głównie korzystać mają PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK). — Wygląda na to, że może pojawić się plan B, na wypadek niewykorzystania w pełni funduszy przez PKP PLK na modernizację sieci kolejowej. To bardzo dobry pomysł, by już dziś zbadać rynek i starać się o unijne wsparcie inwestycji w bocznice kolejowe, bo dzięki temu zlikwidowane zostaną wąskie gardła i poprawi się efektywność transportu kolejowego — mówi Jakub Majewski, prezes Fundacji ProKolej.

Magnes dla inwestorów

Same PKP PLK nie skorzystają z funduszy na program bocznicowy, bo zgodnie z obecnymi przepisami nie są zarządcą takich obiektów. Paulina Jankowska z biura prasowego PKP informuje, że spółka ta także nie weźmie udziału w ankiecie, bo bocznic nie posiada. Warto jednak podkreślić, że Michał Beim, były wiceprezes PKP, tuż przed odwołaniem na początku marca przygotowywał, zapowiadany od miesięcy przez rządowych urzędników, tzw. program bocznicowy. Dotyczy on m.in. zagospodarowania gruntów PKP, na którychmogą inwestować podmioty prywatne i otrzymywać wsparcie unijne na budowę bocznic. Jest to także element nowej strategii nieruchomościowej PKP, zakładającej nie tylko sprzedaż nieruchomości, ale przede wszystkim poszukiwanie partnerów, który będą inwestować w prowadzenie na nich działalności gospodarczej uwzględniającej korzystanie z usług kolei. Krzysztof Mamiński, obecny prezes PKP, zapowiedział jej kontynuowanie. Inwestujące w Polsce międzynarodowe korporacje coraz chętniej budują bocznice i zapowiadają transport towarów koleją. Przykładem jest Volkswagen, który zbudował fabrykę we Wrześni i dzięki bocznicy około 60 proc. aut może przewozić koleją. Kilka dni temu natomiast Panattoni Europe poinformował, że zbuduje w Łodzi centrum logistyczne z bocznicą kolejową dla koncernu BSH, dostarczającego sprzęt dla gospodarstw domowych. Rządowi urzędnicy i kolejarze liczą jednak, że unijne fundusze skuszą nie tylko nowych europejskich graczy, ale także pomogą wzmocnić więzi handlowe z obecnymi partnerami — takimi jak cementownie czy zakłady tłuszczowe, które w ostatnich latach mocno ograniczyły korzystanie z transportu kolejowego. Ci jednak radzą, by przede wszystkim zachęcać ich klientów do powrotu na kolej.

— Nadal mamy bocznice, bo transportem kolejowym dostarczamy surowce i węgiel do naszych zakładów. Kiedyś też niemal całą naszą produkcję kierowaliśmy do klientów transportem kolejowym, ale ostatnio zmieniły się realia rynkowe. Transport drogowy stał się bardziej konkurencyjny. Zmienił się także profil klientów — tłumaczy Ernest Jelito, prezes firma Górażdże Cement. Przed laty cementownie zaopatrywały firmy masowo produkujące wielką płytę do budowy domów. Obecnie sprzedają cement do firm wytwarzających na przykład kostkę brukową, działających na rozdrobnionym rynku. Ernest Jelito uważa, że jeśli kolej chce odzyskać klientów, jej przedstawiciele i rządowi urzędnicy powinni zachęcać dużych producentów kostki do inwestowania w bocznice i powrotu na kolej. Ich rozbudowę mógłby spowodować także faktyczny rozwój programu Mieszkanie Plus, czyli osiedli, które mają być budowane z wielkiej płyty. Potencjalnymi kandydatami do pozyskania funduszy unijnych mogą być także firmy mające bocznice albo planujące ich budowę przy punktach przeładunkowych w pobliżu granic i węzłów intermodalnych.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu