Unilever Polska kończy już restrukturyzację
Unilever Polska, oddział jednej z największych na świecie multikorporacji kończy restrukturyzację firmy, wymuszoną przez kryzys rosyjski. Prezes Cees’t Hart deklaruje, że firmie udało się zredukować koszty o ponad 10 mln EUR (blisko 40 mln zł). Sposobem na recesję było też wprowadzenie tańszych marek produktów. W 2003 r. poziom sprzedaży koncernu w Polsce ma przekroczyć 2 mld zł.
Podsumowując wyniki dotychczas przeprowadzonych zmian restrukturyzacyjnych w firmie, Cees’t Hart, prezes polskiego oddziału koncernu Unilever, ocenia, że większość prac ma już za sobą. Najważniejsze zadanie — obniżenie kosztów działalności — zostało przeprowadzone w 80 proc. Resztę uda się zrobić m.in. dzięki kolejnym inwestycjom w fabrykach. Chodzi o zwiększenie wydajności produkcji.
— Udało nam się zmniejszyć koszty o ponad 10 mln EUR. Wkrótce będzie gotowy kolejny trzyletni plan działalności spółki. Przewiduje on także nowe inwestycje w marki i produkcję. Szczegółów tych projektów nie możemy jednak na razie ujawnić — mówi Cees’t Hart.
Koło ratunkowe
Cees’t Hart zarządza firmą od dwóch i pół roku. Objął stanowisko po kryzysie rosyjskim, którego skutki nie ominęły także Unilevera. Zamknięcie rynku wschodniego spowodowało znaczący spadek obrotów polskiego oddziału. Okazało się, że 10-15 proc. rocznych obrotów spółka uzyskiwała sprzedając towar hurtownikom, którzy sami eksportowali go za wschodnią granicę.
— Skala szarego eksportu była dla nas zaskoczeniem. Po kryzysie rosyjskim eksport ustał, popyt zmniejszył się, a koszty okazały się za wysokie. Musieliśmy więc zredukować ich poziom — wylicza prezes Hart.
Plan zakłada, że w tym roku obroty spółki sięgną 1,8 mld zł, a w 2003 r. przekroczą 2 mld zł.
— Po dwóch latach odzyskiwania równowagi wracamy na ścieżkę wzrostu obrotów. W 2000 r. sprzedaż nieznacznie przekroczyła 1,3 mld zł. Była niższa od obrotów z 1999 r. Sprzedaliśmy wtedy oddział mrożonych ryb i zrezygnowaliśmy z kilku marek — mówi Cees’t Hart.
Prezes przyznaje, że spółce dała się też we znaki wojna cenowa na rynku margaryn i proszków do prania.
Z dołu do góry
Kiepska koniunktura rynku spowodowała, że sprzedaż dosyć drogich produktów Unilevera zaczęła spadać. Żeby nie stracić zainteresowania konsumentów, spółka wprowadziła na rynek tańsze marki.
— Sprzedajemy już w Polsce produkty ze wszystkich najważniejszych kategorii: żywności, kosmetyków i chemii gospodarczej. Dzięki połączeniu z Best- foodsem rozszerzyliśmy ofertę o te kategorie, których w Polsce jeszcze nie mieliśmy — wyjaśnia Cees’t Hart.
Tłumaczy, że samodzielne stworzenie nowych marek w tych segmentach byłoby bardzo drogie i trudne do przeprowadzenia.
Mamy komplet
Spółka nie zamierza jednak rozszerzać palety produktów przez akwizycje w innych sektorach.
— Rynek preferuje tańsze wyroby. Dlatego wprowadziliśmy tańsze odmiany niektórych produktów. Dzięki temu możemy utrzymać sprzedaż na odpowiednim poziomie. Nie planujemy już jednak kolejnych przejęć — zapewnia Cees’t Hart.
Margaryna z proszkiem
W Polsce najbardziej konkurencyjny dla Unilevera jest sektor margaryn i proszków do prania. Ponieważ sprzedaż żywności zapewnia 60 proc. obrotów polskiego oddziału, spółka walczy o wzmocnienie pozycji lidera rynku tłuszczów. Poza sztandarową Ramą do Unilevera należą także marki: Delma, Flora, Kasia i Bona.
Międzynarodowy koncern może sobie też pozwolić na znaczne wspomaganie się reklamą i promocją. W tym roku Unilever Polska wyda na akcje reklamowe i promocyjne ponad 200 mln zł. Tyle wydaje średnio każdego roku.
Unilever działa w Polsce od 10 lat. Zainwestował prawie 200 mln USD (ponad 840 mln zł). Zarządza czterema fabrykami i zatrudnia 3,3 tys. osób. Polski oddział Unilevera odpowiada również za sprzedaż w krajach nadbałtyckich.