Uniqa dostała 300 mln zł od polskich funduszy

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2013-10-22 00:00

Austriacki ubezpieczyciel pozyskał od polskich instytucji więcej niż jakakolwiek spółka z GPW w tym roku

Kilka dni temu na wiedeńską giełdę trafiła nowa pula akcji Uniqa Insurance Group. Zostały sprzedane za 757 mln EUR. Z naszych informacji wynika, że 70-80 mln EUR (292-334 mln zł) z tej kwoty pochodziło od polskich funduszy inwestycyjnych i emerytalnych. Tak dużo od polskich inwestorów instytucjonalnych nie dostał nawet Polski Holding Nieruchomości, który przeprowadził największą jak dotychczas ofertę publiczną na Giełdzie Papierów Wartościowych (GPW) w tym roku — na początku roku instytucje i inwestorzy indywidualni kupili jego akcje za 238,6 mln zł.

TWARZĄ
 W TWARZ:
 Andreas
 Brandstaetter, prezes
 Uniqa Insurance
 Group, przyjechał
 do Warszawy osobiście
 przekonywać
 polskich inwestorów
 instytucjonalnych
 do kupna akcji
 zarządzanej
 przez siebie spółki.
 [FOT. ARC]
TWARZĄ W TWARZ: Andreas Brandstaetter, prezes Uniqa Insurance Group, przyjechał do Warszawy osobiście przekonywać polskich inwestorów instytucjonalnych do kupna akcji zarządzanej przez siebie spółki. [FOT. ARC]
None
None

Więcej w tym roku od polskich funduszy dostały tylko Santander i KBC ze sprzedaży akcji BZ WBK. Uniqa nie odpowiedziała na nasze pytanie o zainteresowanie ofertą polskich inwestorów. TFI też nie chcą odkrywać kart.

— Nie komentujemy decyzji inwestycyjnych — mówi Rafał Janczyk, dyrektor ds. inwestycyjnych w Aviva Investors Poland.

— Nie możemy komentować bieżących inwestycji — wtóruje mu Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. Szczegółowych informacji nie chcą udzielać też domy maklerskie, które pomagały w plasowaniu oferty w Polsce — DB Securities i Biuro Maklerskie Raiffeisen Bank Polska, choć potwierdzają, że oferta została ciepło przyjęta.

— Cieszyła się powodzeniem, ze względu na to, że Uniqa to spółka znana w Polsce, wyceniana taniej niż PZU, a w związku tym dająca szansę na dywersyfikację portfela — mówi Waldemar Markiewicz, prezes DB Securities.

— Cena była atrakcyjna, szczególnie biorąc pod uwagę wyceny polskich banków, które też należą do sektora finansowego — przyznaje Sebastian Buczek.

Jaskółka wiosny nie czyni

Sukces notowanej w Wiedniu Uniqi to bez wątpienia prztyczek w nos dla GPW, która od kilku lat rywalizowała z Wiener Borse o przodownictwo w regionie, a od pewnego czasu prowadzi z Wiedniem rozmowy na temat strategicznej współpracy. Analitycy uważają,że oferta Uniqi nie wpłynie znacząco na pozycję negocjacyjną obu giełd.

— Ciężko wyciągać wnioski na bazie jednej transakcji. Pod względem nowych ofert w Wiedniu ostatnio dużo się nie działo. Od sześciu lat giełda zmaga się konkurencją MTF — tylko 70 proc. handlu notowanymi na niej akcjami odbywa się za pośrednictwem giełdy w Wiedniu, podobnie sytuacja wygląda na rynku kontraktów terminowych, co w efekcie doprowadziło do podjęcia decyzji o zakończeniu handlu nimi na giełdzie — komentuje Jaromir Szortyka, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.

— Ofertę Uniqi należy rozpatrywać jako jednostkowy przypadek. Być może będzie to argument podnoszony przez Austriaków, ale trudno mi sobie wyobrazić, żeby miał wpływ na rozmowy obu giełd. Na ich potencjał trzeba patrzeć w perspektywie dwóch- trzech lat, zaś perspektywy polskiej giełdy są lepsze od austriackiej. Nie oznacza to jednak, że zarządzający polskimi funduszami nie będą patrzeć na inne rynki, zwłaszcza jeśli pojawią się tam jakieś ciekawe oferty. Głównym mankamentem GPW jest bowiem niewielka liczba dużych i płynnych spółek — tłumaczy Łukasz Jańczak, analityk Espirito Santo Investment Bank.

Austriacki najazd

Zapotrzebowanie na płynność Austriacy chcą wykorzystać od dawna, ale niewątpliwie ostatnio zintensyfikowali wysiłki. Na początku września grupa Raiffeisen zorganizowała prawdziwy najazd austriackich spółek na Warszawę. Jednego dnia stawili się przedstawiciele 12 firm, którzy w rozmowach jeden na jeden spotykali się z przedstawicielami 19 polskich instytucji finansowych. Największe zainteresowanie wzbudził Zumtobel, działający w branży oświetleniowej, którego odwiedzili reprezentanci 12 funduszy. Po 11 przyszło na spotkania z Raiffeisen Bank International, Rosenbauer (sprzęt dla straży pożarnej), Semperit (wyroby gumowe) i Strabag (budownictwo).

— Przyczyn tego zainteresowania bardziej bym się doszukiwał w fundamentach konkretnych spółek niż zainteresowania giełdą wiedeńską jako taką. Tego typu spotkania to normalne działanie domów maklerskich. Polskie domy maklerskie także jeżdżą za granicę z polskimi spółkami — komentuje Jaromir Szortyka.