Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) znienacka uderzyła w segment bancassurance. Pod koniec lutego jej szef Andrzej Jakubiak wystosował list, w którym zaproponował ostre regulacje sprzedaży przez banki polis do kredytów. Tym samym uprzedził działania Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) i rzecznika ubezpieczonych.
Od kilku miesięcy wskazywali na potrzebę pilnych działań, które ucywilizowałby ten segment rynku. Obie instytucje pozytywnie oceniają propozycje przedstawione przez nadzór finansowy. Jednak entuzjazm nie jest równy.
— Jeśli zaproponowane przez przewodniczącego KNF rozwiązania wejdą w życie, to nie będę już interweniować — mówi Aleksandra Wiktorow, rzecznik ubezpieczonych.
A jeszcze w grudniu, gdy zaczynała kadencję, w rozmowie z „Pulsem Biznesu” deklarowała, że właśnie sprzedaż przez banki ubezpieczeń będzie głównym obszarem jej zainteresowania. Jej poprzedniczka Halina Olendzka była bardziej skupiona na polisach komunikacyjnych.
— Regulacje KNF poruszyły wszystkie kwestie, na które skarżyli się ubezpieczeni. Dlatego propozycję oceniam jako satysfakcjonującą — tłumaczy rzecznik. Bardziej pragmatycznie do propozycji KNF podchodzi urząd antymonopolowy. Kierunek zmian ocenia pozytywnie, ale…
— Na tym etapie trudno mówić o szczegółach. Prezentowane rozwiązania są bardzo ogólne — twierdzi Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK. To właśnie działań ze strony tego urzędu ubezpieczyciele obawiali się najbardziej.
Ostatnimi decyzjami zdołał wyrobić sobie markę wręcz nieobliczalnego. Na rynku pojawiały się nawet głosy, że może doprowadzić do zaniku produktów bancassurance. W ubiegłym roku UOKiK wszczął dwa postępowania dotyczącetego rynku. Pierwsze dotyczy zgodności z prawem otrzymywanej przez banki prowizji za sprzedaż ubezpieczeń grupowych dla kredytobiorców. W grudniu urząd wystąpił do nadzoru finansowego z prośbą o stwierdzenie legalności takiej praktyki.
W obronie klientów
W liście do banków i ubezpieczycieli szef KNF zwrócił uwagę na sześć poważnych nieprawidłowości w funkcjonowaniu rynku bancassurance. Wśród nich wymienił m.in.: łączenie funkcji ubezpieczającego i pośrednika przez bank, zbyt wysokie prowizje, utrudnianie klientom dostępu do treści umów czy problemy z regresem. KNF chce wprowadzić czytelny podział ról, by banki mogły zarabiać na sprzedaży polis jak agenci lub traktowały ubezpieczenia jako zabezpieczenie portfeli kredytowych. Nadzór zapowiedział także wydanie rekomendacji dotyczącej współpracy banków i ubezpieczycieli przy sprzedaży polis.
— Czekamy na jasną ocenę KNF tej sytuacji — mówi Małgorzata Cieloch. Natomiast pod koniec 2011 r. UOKiK wszczął postępowanie, dotyczące zwracania przez banki składki za okres niewykorzystanej ochrony ubezpieczeniowej.
Zrobił to po otrzymaniu sygnału od rzecznika ubezpieczonych. Ponadto urząd jest także zainteresowany uregulowaniem kwestii: zwiększenie uprawnień kredytobiorców, korzystających z grupowych ubezpieczeń czy też zlikwidowanie praktyki rynkowej, w których banki uzależniają przyznanie kredytu o kupna polis u konkretnego ubezpieczyciela.
Zarówno list KNF, jak i działania podejmowane przez pozostałe instytucje stawiają pod znakiem zapytania samoregulację ze strony banków i ubezpieczycieli. Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) i Związek Banków Polskich przygotowały dwa kodeksy dobrych praktyk dotyczących sprzedaży polis przez banki i pracują nad trzecim.