Praktycznie wszystkie towarzystwa życiowe łamią prawa klientów — uważa urząd. Sypnął karami i pozwami.
Z ostrą krytyką Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) spotkały się towarzystwa ubezpieczeń na życie.
— Prawa konsumentów są przez zakłady ubezpieczeń na życie często łamane, wielokrotnie w niezwykle zuchwały sposób. Ten rynek nie rządzi się cywilizowanymi zasadami — mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, prezes UOKiK.
Pozwy i kary
To wniosek z kontroli 600 wzorów umów stosowanych przez 13 towarzystw. Z jednym wyjątkiem (TU Europa) u wszystkich urząd znalazł uchybienia. Po interwencji około 50 proc. zniknęło z umów. To urzędu nie zadowala.
— Do sądu wysłaliśmy 4 pozwy, szykujemy 6 kolejnych, o uznanie 23 postanowień za niedozwolone — zapowiada prezes UOKiK.
Urząd jest nieugięty wobec opornych. Wydał trzy decyzje o stosowaniu nieuczciwych praktyk i nałożył na Compensę, Ergo Hestię i HDI-Gerling Życie kary na sumę blisko 0,54 mln zł. Kilka dni wcześniej majątkowa spółka PZU została ukarana aż 15 mln złotych.
Swawole w umowach
— Mechanizm jest ten sam: zakłady ubezpieczeń chcą uniknąć wypłacania odszkodowań przez stosowanie odpowiednich zapisów — tłumaczy Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.
Urząd napiętnował m.in. zapis umożliwiający jednostronną zmianę zakresu świadczeń.
— Mogło to prowadzić do sytuacji, że w momencie szkody okazałoby się, że warunki są zupełnie inne niż w momencie zawierania umowy — mówi prezes.
Urzędowi nie podobają się zapisy umożliwiające dowolną interpretację.
— Nieprecyzyjne zapisy, np. o tym, że zakład może odmówić wypłaty, jeśli wystąpiło "nieuzasadnione nieskorzystanie z porady lekarskiej", powodują, że klient nie wie, w jakiej sytuacji zakład może odmówić wypłaty — mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel.
Urząd napiętnował też zakłady, które zastrzegały, że odpowiedzialność wygasa po przekroczeniu przez klienta np. 70. roku życia. Tymczasem umowa była na czas nieokreślony i klient opłacał składkę. Z kolei Warta zastrzegała, że jeśli klient ma kilka polis, to dostanie wypłatę tylko z zawartej najwcześniej. Ubezpieczycielom oberwało się także za zapisy utrudniające dochodzenie odszkodowania, np. konieczność zgłoszenia zdarzenia w ciągu pięciu dni. Ubezpieczyciele w wielu przypadkach wykreślili kontrowersyjne zapisy. Ale nie zawsze się z poglądami urzędu zgadzają.
— O tym, czy dany przepis zostanie uznany za klauzulę niedozwoloną i będzie wpisany do stosownego rejestru, decyduje prawomocny wyrok po wyczerpaniu drogi sądowej. Dlatego też z ostateczną oceną opisanych przez urząd klauzul warto wstrzymać się do czasu rozstrzygnięcia przez sąd — mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU.
Grzegorz Nawacki