Cheeseburger za 3 zł, shoarma za 21,95 zł, duża margherita za 19,9 zł, smakują tak samo, podawane w łudząco podobnych lokalach — to założenia sieci gastronomicznych. Zdaniem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), jeśli dotyczy to sieci franczyzowych, to jest to niedozwolone porozumienie.
![FRANCZYZY NA CELOWNIKU: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, którym kieruje Małgorzata Krasnodębska- -Tomkiel, po raz pierwszy zabrał się za porozumienia dotyczące cen w polskiej gastronomii. Zaczął od sieci Sphinx, ale zapowiada zbadanie wszystkich sieci franczyzowych. [FOT. WM] FRANCZYZY NA CELOWNIKU: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, którym kieruje Małgorzata Krasnodębska- -Tomkiel, po raz pierwszy zabrał się za porozumienia dotyczące cen w polskiej gastronomii. Zaczął od sieci Sphinx, ale zapowiada zbadanie wszystkich sieci franczyzowych. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/b9780173-9e66-4842-933e-f0e5e8b57cb6/b24b1af9-4ca9-55aa-abdd-50f67931c03e_w_830.jpg)
W czwartek urząd wszczął postępowania w sprawie niedozwolonego ustalania cen odsprzedaży w spółce Sfinks Polska, największej polskiej sieci typu casual dining, w ramach której działa 109 restauracji pod szyldami Sphinx, Chłopskie Jadło i Wook. Część z nich to franczyzy i właśnie porozumienia franczyzobiorców budzą wątpliwości urzędu.
— Z informacji i dokumentów posiadanych przez urząd wynika, że ceny oraz promocje stosowane przez franczyzobiorców ustalane są odgórnie przez spółkę Sfinks Polska — tłumaczy UOKiK.
— Postępowanie UOKiK jest bezzasadne. Polityka cenowa stosowana w naszej sieci jest zgodna z przepisami, co potwierdzają także opinie prawne, którymi dysponujemy — odpowiada Sylwester Cacek, prezes Sfinks Polska.
Tylko na sześć tygodni
Co się urzędowi nie podoba w cenach obowiązujących w sieciach? — Niedozwolone w sieci franczyzowej jest ustalanie cen minimalnych, czyli takich, poniżej których franczyzobiorca nie może produktu odsprzedać, oraz cen sztywnych — o jednolitej, niezmiennej wysokości. Zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej jedynym odstępstwem w zakresie dopuszczalności cen sztywnych są krótkoterminowe kampanie niskiej ceny, które nie mogą trwać dłużej niż sześć tygodni i podczas których ceny na dane produkty są faktycznie obniżone. Natomiast dozwolone i często stosowane przez franczyzodawców są ceny rekomendowane bądź ceny maksymalne — tłumaczy Anna Sekinda-Maicka, radca prawny UOKiK. Obie formy ustalania cen mogą być stosowane, jeśli producent i dystrybutor (czyli franczyzodawca i franczyzobiorca) mają jednak nie więcej niż 30 proc. udziałów w rynku (każdy).
— Z uwagą czekamy na decyzję urzędu, nigdzie nie ma informacji, o jaki rynek chodzi — czy o całą gastronomię w Polsce, czy o część dotyczącą lokali fast food, czy może konkretnego rodzaju kuchni, jaką serwują restauracje — zauważa Magdalena Piróg, wiceprezes Da Grasso.
Prawo przeciw praktyce
Według Magdaleny Piróg, jednolita cena jest w zgodzie z oczekiwaniami klientów, a jej brak znacząco skomplikowałby biznes,szczególnie takim firmom, które dowożą jedzenie do klienta, a konkretnym lokalom przypisane są rejony miasta.
— Jeśli klient w Warszawie zobaczy tę samą pizzę w różnych cenach, ale niższa będzie w pizzerii, która nie obsługuje jego dzielnicy, to jak mu wytłumaczyć, że nie może zamówić tańszej — pyta Magdalena Piróg. W praktyce, według wiceprezes Da Grasso, nie mając instrumentów prawnych, firma rozwiązuje tę kwestię, odwołując się do rozsądku franczyzobiorców. — W efekcie np. w Warszawie ceny u franczyzobiorców są identyczne. W ramach całej sieci mamy jednak 11 różnych cenników — dodaje Magdalena Piróg. Zdaniem Anny Sekindy-Maickiej , jednolite ceny w ramach całej sieci są zazwyczaj złudzeniem.
— Często są to ceny maksymalne, w których pierwsza cyfra jest taka sama, a różnią się na poziomie pierwszego lub drugiego miejsca po przecinku — mówi radca prawny UOKiK. Restauratorzy przekonują, że to franczyzobiorcy upodabniają cenniki.
— Najczęściej nowi franczyzobiorcy po prostu naśladują cennik tych, którzy już jakiś czas działają w danym mieście. W interesie nowego gracza jest zachowanie podobnych cen, bo jeśli będą wyższe, może nie zdobyć klientów, jeśli niższe — straci marże — dodaje pragnący zachować anonimowość menedżer z sieci gastronomicznej. Podobnych postępowań jak dotyczące Sfinksa wcześniej w polskiej gastronomii nie było. Ostatni wyrok UOKiK w związku z ustalaniem cen w relacji producent — dystrybutor dotyczył biżuteryjnego YES, który ustalał maksymalne wysokości rabatów, jakich mogli udzielać dystrybutorzy klientom. Na Sphinksie się jednak sprawa może nie skończyć, bo urząd zainteresował się całym rynkiem.
— Obecnie UOKiK sprawdza, jak wygląda polityka cenowa w prowadzonych na zasadzie franczyzy sieciach gastronomicznych — dodaje Anna Sekinda-Maicka.