UOKiK tropi zmowy w Polsce powiatowej

  • Emil Górecki
opublikowano: 20-02-2014, 00:00

Dostawa kiszonek, dowóz dzieci czy sprzątanie urzędu — urząd antymonopolowy karze nie tylko grube ryby „ustawiające” przetargi

Wielkie przedsięwzięcia, milionowe kontrakty i gabinety obwieszone Kossakami — wydaje się, że właśnie w takiej scenerii zawierane są zmowy cenowe. Rzeczywistość bywa bliższa codzienności. Gigantyczne zmowy są najbardziej głośne, ale nadużycia takie zdarzają się często przy relatywnie niewielkich przetargach w mniejszych miejscowościach i są ścigane przez policję, prokuraturę i urząd antymonopolowy.

Zobacz więcej

PRACA U PODSTAW: Walka ze zmowami przetargowymi za kadencji prezes Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel (obecnie p.o. prezesa) została jednym z priorytetów urzędu antymonopolowego. Wzrost liczby nakładanych kar jest zauważalny, ale sami urzędnicy nie oszukują się, że kilkadziesiąt postępowań wypleni z rynku nieuczciwe praktyki. Liczą na działania długofalowe. [FOT. WM]

Kara zamiast zysku

Szpital w Dębicy (woj. podkarpackie) ogłosił przetarg na dostawę pieczywa. Wygrany — spółka Młyn Malinie — bez podania przyczyn zrezygnował z podpisania umowy. Domagać się tego zaczęła Stanisława Dziewit, która zajęła drugie miejsce z ofertą o 22 tys. zł droższą. Po kontroli Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) okazało się, że to trzecia taka sytuacja z udziałem tych samych przedsiębiorców, którzy dodatkowo są powiązani właścicielsko i rodzinnie. Urząd ukarał ich 90 tys. zł grzywny. Obecnie UOKiK bada, czy do nieprawidłowości doszło w 70 przetargach: to 13 postępowań wyjaśniających i 57 administracyjnych, czyli z postawionymi zarzutami. Dwa najnowsze dotyczą przetargu na mundury. Urząd sprawdza działania spółek: Vena Pro, Trawena, San Marko oraz Spółdzielnia Niewidomych San Marko.

— Z naszych ustaleń wynika, że podczas pięciu przetargów w latach 2010-12 mogło dojść do złożenia tzw. ofert zabezpieczających, czyli sytuacji, w której przedsiębiorcy umawiają się, że przedstawią dwie różne oferty, a jeśli okaże się, że są one dwiema najkorzystniejszymi — zwycięzca przetargu rezygnuje z podpisania umowy lub umyślnie nie składa wymaganych dokumentów. Podczas jednego z przetargów różnica w wartości ofert wyniosła ponad 7 mln zł — mówi Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel, p.o. prezesa UOKiK.

Do podobnych nieprawidłowości mogło dojść w trakcie pięciu przetargów dla wojska z udziałem firm Agrotur, Marko oraz Texpol.

Nadstawianie ucha

W zeszłym roku UOKiK wykrył i ukarał przedsiębiorców za zmowy 28 razy, w tym 12 razy za zmowy przetargowe. Dotyczyły m.in. dostawy sprzętu komputerowego do szkół i bibliotek na Dolnym Śląsku czy zakupu ziemi od Agencji Nieruchomości Rolnych przez rolników z okolic Bydgoszczy.

— Można podejrzewać, że skala zawieranych w kraju zmów przetargowych jest o wiele większa. To praktyki bardzo trudne do wykrycia dla każdego urzędu antymonopolowego. Nasz problem to deficyt informacji, opieramy się głównie na doniesieniach innych uczestników rynku czy podejrzeniach zamawiających — mówi Grzegorz Materna, dyrektor departamentu ochrony konkurencji w UOKiK. Walka ze zmowami w urzędzie antymonopolowym jest oparta na dwóch filarach: kampanii promocyjnej i współpracy z innymi służbami śledczymi.

— Staramy się uświadamiać zamawiającym, jakie sytuacje powinny wzbudzać ich podejrzenia, i zachęcać do kontaktu z UOKiK. Stworzyliśmy wzór zawiadomienia o podejrzeniu zmowy, który jest dostępny na naszej stronie internetowej. Dzięki współpracy z policją, prokuraturą, CBA czy ABW wzrasta liczba postępowań wyjaśniających i antymonopolowych — dodaje Grzegorz Materna.

Rodzinna pokusa

Sytuacja ukaranych Stanisławy Dziewit i jej syna Artura, prezesa Młyna Malinie, to częsty przykład „dbania o rodzinny interes”. UOKiK nie kwestionuje prawa członków rodziny do startowania w tych samych przetargach, ale jeśli oferty są ustalane, wówczas karze. Aż 250 tys. zł mieli zapłacić małżonkowie (choć w separacji), którzy w 19 przetargach ustalali ceny na dostawę pieczątek dla administracji. Ponad 7 tys. zł kary dostały matka i córka, które nieuczciwie konkurowały o zlecenie na sprzątanie urzędu miasta w Radomsku. Blisko 20 tys. zł musieli wysupłać małżonkowie, którzy próbowali za wszelką cenę zdobyć zlecenie dowożenia dzieci do szkół w Szczucinie i Wadowicach Górnych. Natomiast rodzinna zmowa w przetargu na dostawę kapusty i ogórków kiszonych do aresztów i więzień kosztowała troje przedsiębiorców z Kalisza ponad 90 tys. zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu