W styczniu tego roku zbankrutowało 61 firm, czyli o jedną mniej niż rok temu — podaje Euler Hermes na podstawie oficjalnych danych z Monitora Sądowego i Gospodarczego. Nie było jednak spektakularnych bankructw — upadały mniejsze firmy. Ostatnie znane obroty styczniowych bankrutów były na poziomie łącznie ok. 310 mln zł. Zatrudniali oni ok. 1500 osób.
— Wiele z nich przynajmniej w skali swojego regionu było jednak ważnymi podmiotami, o obrotach na poziomie od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów złotych — zwraca uwagę Tomasz Starus, członek zarządu Euler Hermes. Dodaje, że obroty firm, które upadły w styczniu, spadały od trzech lat.
— W 2011 r. zsumowany obrót tych firm był większy o ponad 150 mln zł, czyli w ciągu trzech lat zmalał o 30 proc. Można więc mówić o popytowej przyczynie większości upadłości — uważa Tomasz Starus. W styczniu można było także zaobserwować większą niż przed rokiem liczbę bankrutów wśród firm budowlanych.
— Przypadków upadłości w tym sektorze zaczęło w ubiegłym roku przybywać razem ze wzrostem wartości inwestycji publicznych. Zatem ich problemem nadal jest bardzo niska rentowność realizowanych prac — twierdzi Michał Modrzejewski, dyrektor analiz branżowych w Euler Hermes. Spadła natomiast liczba upadłości w branży produkcyjnej. Wśród tych producentów, którzy zbankrutowali, najwięcej było firm zaopatrujących budownictwo. Poprawiła się sytuacja w handlu. Lepsza koniunktura ominęła jednak sektor usług, w którym upadło najwięcej, bo 18 podmiotów. Problemy miały firmy obsługujące przedsiębiorstwa (obsługa inwestycji, nieruchomości, transport) oraz świadczące usługi na rzecz konsumentów (w tym np. z sektora ochrony zdrowia). © Ⓟ
61 Tyle firm zbankrutowało w styczniu tego roku. To o jedną
mniej niż rok temu.
13 A tyle było wśród nich firm z branży budowlanej. Rok temu w styczniu upadło tylko 9 firm działających w tej branży.