Wojciech Kornowski, właściciel szpitali Korvita, zapowiada, że bez względu na losy spółki, uruchomi kolejną placówkę w innym mieście.
30 września, czyli 24 godziny przed wejściem w życie nowego prawa upadłościowego, Sąd Rejonowy w Poznaniu ogłosił upadłość Prywatnych Szpitali Korvita, największego w Polsce prywatnego zakładu zdrowotnego.
— Stało się tak, mimo iż Polska Grupa Farmaceutyczna —wierzyciel, który wystąpił z wnioskiem o upadłość spółki — wycofała wniosek, ponieważ się porozumieliśmy. Proszę zwrócić uwagę, że od 1 października zaczęło obowiązywać nowe prawo upadłościowe, które lepiej niż poprzednie regulacje zabezpiecza interesy upadłych firm, jak ich wierzycieli — mówi Wojciech Kornowski, właściciel Prywatnych Szpitali Korvita.
Kłopoty finansowe Korvity pojawiły się w 2001 roku, kiedy to Wielkopolska Regionalna Kasa Chorych wypowiedziała spółce umowę pod pretekstem pobierania przez nią opłat za tzw. ponadstandardowe warunki pobytu w szpitalu.
— To absurd. Zainwestowaliśmy sporo pieniędzy w przystosowanie pomieszczeń szpitala dla pacjentów o wyrafinowanych wymaganiach. Było dla nich oczywiste, że za wyższy standard pobytu trzeba zapłacić więcej. To samo robią szpitale publiczne — denerwuje się Wojciech Kornowski.
Korvita podała kasę do sądu, domagając się przywrócenia umowy oraz zapłaty za m.in. ponadlimitowe operacje.
— Przegraliśmy sprawę w obu instancjach, ale 26 września Sąd Najwyższy przyjął nasz wniosek o kasację w tej sprawie — mówi właściciel Korvity.
Wojciech Kornowski ma nadzieję, że Sąd Najwyższy przychyli się do jego argumentacji i spółka odzyska pieniądze z kasy chorych.
— Chodzi o 4,5 mln zł, bez odsetek. Gdyby udało mi się te pieniądze odzyskać, mógłbym spłacić większość wierzycieli — zaznacza Wojciech Kornowski.
Nie ujawnia on wielkości długów Korvity. Nieoficjalnie mówi się, że sięgają one 8 mln zł.
Bez względu na obrót spraw Wojciech Kornowski zamierza dalej prowadzić swoją działalność.
— Jeśli będę zmuszony zamknąć szpital w Poznaniu, na pewno otworzę go w innym mieście — zapowiada.
Wojciech Kornowski twierdzi, że prowadzi zaawansowane negocjacje z prywatnym operatorem usług medycznych z Niemiec.
— Niemcy nosili się z zamiarem wejścia kapitałowego do Korvity. W grę wchodziło 2 mln USD (ponad 8 mln zł). Nie wiem, w jakim stopniu obecna sytuacja wokół spółki wpłynie na te plany — zastanawia się właściciel Korvity.
Według niego, zerwanie przez kasę chorych umowy z Korvitą to zaledwie wycinek z całego zestawu restrykcji podejmowanych wobec spółki przez poznańską izbę lekarską, sądy i prokuraturę.
— Dyskryminacja Korvity trwa od 11 lat, od rozpoczęcia działalności — twierdzi Wojciech Kornowski.
Według niego, środowisko lekarskie nie może mu wybaczyć zatrudnienia rosyjskich okulistów.
— Ramię w ramię z izbą idą sądy i prokuratura — oskarża właściciel Korvity.
Te oskarżenia stanowczo odrzuca Mirosław Adamski z Prokuratury Rejonowej w Poznaniu.
— Prokuratura nigdy nie podejmowała przeciwko Korvicie czy panu Kornowskiemu działań o charakterze restrykcyjno-politycznym — mówi prokurator Adamski.
Równie zdecydowanie wypowiada się dr Andrzej Błaszkowski, wiceprzewodniczący izby lekarskiej.
— Pan Kornowski od lat mówi o nas „biała mafia”, sugerując, że bierzemy udział w jakimś spisku. To bzdura — mówi dr Błaszkowski.
Według niego, cały konflikt izby z Korvitą sprowadza się do zatrudnienia rosyjskich okulistów. Jedynie to wzbudziło sprzeciw lekarzy.