Urban farming po polsku

opublikowano: 26-03-2015, 00:00

W polskich miastach jest za mało terenów zielonych, a coraz więcej zanieczyszczeń. Mogą to zmienić ogrody społeczne

Do 2050 r. aż 70 proc. wszystkich ludzi na świecie zamieszka w miastach. Ta prognoza zmusza do refleksji na temat zorganizowania miejskiej przestrzeni. Dlatego fundacja Green Cross Poland wraz z partnerami rozpoczyna program „Nasz ogród społeczny”. Celem tej kampanii będzie zwiększenie terenów zielonych w polskich miastach, a co za tym idzie — zredukowanie zanieczyszczeń, poprawa jakości powietrza oraz odbudowa więzi sąsiedzkich.

Zaangażowanie w tworzenie ogrodów społecznych to wspieranie zrównoważonego rozwoju w miastach. Im więcej zieleni, tym czystsze powietrze oraz większy komfort życia mieszkańców.
Zobacz więcej

WSZYSCY ZYSKUJĄ:

Zaangażowanie w tworzenie ogrodów społecznych to wspieranie zrównoważonego rozwoju w miastach. Im więcej zieleni, tym czystsze powietrze oraz większy komfort życia mieszkańców. [FOT. BLOOMBERG]

— Dzięki kampanii „Nasz ogród społeczny” chcemy pokazać, że również na silnie zurbanizowanych terenach możemy być blisko natury i siebie — mówi Dominika Kulczyk, założycielka Green Cross Poland.

Program jest odpowiedzią na niepokojące dane dotyczące obszarów zielonych w Polsce. Według normy Światowej Organizacji Zdrowia, na każdego mieszkańca miasta powinno przypadać 50 mkw. takich terenów.

Tymczasem w naszym najbardziej „zielonym” mieście, czyli Bydgoszczy, na mieszkańca przypada 36 mkw. W Szczecinie to zaledwie 9,2 mkw. Jeszcze większy niepokój budzą dane dotyczące zanieczyszczenia polskich miast — Kraków, Katowice i Warszawa są w czołówce polskich miast o najwyższym zagęszczeniu ruchu kołowego.

Tworzenie ogrodów społecznych to próba zmiany tej sytuacji. Na świecie popularny jest urban farming,czyli uprawianie własnych warzyw. Zdaniem twórców programu „Nasz ogród społeczny”, pobudza on lokalną gospodarkę i przyczynia się do promocji zdrowej żywności.

— Urban farming od lat jest popularny na świecie. W Polsce mamy duży potencjał do rozwoju miejskiego ogrodnictwa, które sprzyja też integracji społeczności — podkreśla Dominika Kulczyk.

Ten ostatni aspekt jest szczególnie istotny dla pomysłodawców „Naszego ogrodu społecznego”. Ich zdaniem, rosnące tempo życia sprawia, że ludzie coraz rzadziej nawiązują relacje z sąsiadami i innymi członkami najbliższej społeczności. Projekt będzie się składał z kilku elementów. Ruszy konkurs, w którym chętni będą walczyć o uzyskanie grantów na budowę ogrodu społecznego.

Mieszkańcy będą mogli skorzystać z otwartego programu świadczeń materialnych (narzędzia, mała architektura, bony na zakup ziemi, sadzonki). Będą one przyznawane za sukcesy w działaniach partycypacyjnych (np. zebranie 15 chętnych do pracy przy powstawaniu ogrodu).

Wsparcie zostanie udzielone również liderom, niezbędnym przy tworzeniu ogrodów społecznych. Pilotaż ruszy w ośmiu miastach Polski — wśród nich są: Warszawa, Kraków, Wrocław, Częstochowa, Płock, Bytom, Zabrze, Łódź. Jeszcze tej wiosny powstaną w nich pierwsze ogrody społeczne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Dobosiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu