Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo ma znów poważny kłopot. URE ponownie odmówił zatwierdzenia nowej taryfy gazowej, jaką mu przedłożył monopolista. PGNiG proponowało, aby odbiorcy domowi płacili za gaz o 19,7 proc. więcej, a przemysłowi — o 19, 8 proc. Warto przypomnieć, że w marcu URE zatwierdził podwyżkę taryfy o 16,3 proc. Uznał więc kolejną podwyżkę opłat za gaz „za nieuzasadnioną”.
To jednak nie jedyny powód negatywnej odpowiedzi URE.
PGNiG po raz kolejny nie przedstawiło stawek kalkulacyjnych opłat dystansowych. Ich brak uniemożliwia pojawienie się w tym sektorze mechanizmów konkurencyjnych i jego liberalizację. Tymczasem już 25 krajowych odbiorców zużywa rocznie więcej niż 25 mln m sześc. gazu i szuka nowych dostawców.
Jednym z nich są Zakłady Azotowe Puławy, które nabyły prawo do korzystania z usług przesyłu gazu. W wrześniu spółka podpisała kontrakt z firmą Sinclair na dostawy do końca roku 250 mln m sześc. uzbeckiego gazu, zmagazynowanego na Ukrainie. Azoty nie mogą jednak porozumieć się z PGNiG co do warunków skorzystania z usług przesyłu.
— Ponownie opracowana przez zarząd spółki taryfa gazowa świadczy o chęci utrzymania monopolistycznej pozycji PGNiG — mówi Olgierd Szłapczyński, rzecznik prasowy URE.
To jednak nie dziwi zważywszy na fakt, że przede wszystkim dzięki posiadaniu takiej pozycji na polskim rynku spółce udało się uzyskać pozytywny rating dla emisji euroobligacji.
URE zarzucił też PGNiG, że nie wykorzystało dorobku poprzedniego postępowania taryfowego i próbuje swoimi wysokimi kosztami finansowymi obciążyć odbiorców gazu. W 2000 r. krótkoterminowe zobowiązania finansowe i fundusze specjalne spółki wyniosły 4,3 mld zł. Mimo trudności finansowych spółka uczestniczy w konsorcjum Elektrimu, które chce wziąć udział w prywatyzacji grupy elektrowni G-8. Na zakup mniejszościowego pakietu akcji oferenci muszą wyłożyć 400 mln USD.