Musisz załatwić sprawę w urzędzie. Spotykasz tam uprzejmego urzędnika, który nie traktuje cię jako natrętnego petenta, lecz klienta, którego należy profesjonalnie obsłużyć. O terminie odbioru potrzebnych dokumentów dowiadujesz się esemesem.
Słowem — załatwiasz formalności szybko, sprawnie i miło. Wizja marzenie? Niekoniecznie. Jest szansa, że polskie urzędy zaczną się zmieniać w dobrą stronę. Wszystko dzięki strategii „Sprawne państwo 2020”, którą dziś ma przyjąć Rada Ministrów. Koszt jej wdrożenia ma sięgnąć 4,4 mld zł.
Tajemniczy klient w urzędzie
Rząd Donalda Tuska postawi sobie (oraz następcom) niezwykle ambitne zadania. W okresie 2014-20 ma być wdrożonych wiele reform, które mają unowocześnić kraj, pobudzić wzrost gospodarczy oraz ułatwić życie obywatelom. Jednym z głównych elementów strategii jest zmiana modelu działania administracji publicznej. Czytamy w niej, że w urzędach administracji publicznej wykorzystane zostaną rozwiązania właściwe dla adhokracji, która jest przeciwieństwem biurokracji. Chodzi o zmniejszenie formalizmu, upowszechnienie technologii informacyjno-komunikacyjnychi wprowadzenie pracy zespołowej.
— Proszę zwrócić uwagę, że biurokrację tworzą przede wszystkim przepisy tworzone przez rząd i parlament, a nie ludzie zatrudnieni w urzędach. W dużej mierze do rozrostu biurokracji przyczynia się więc sam rząd i walkę z nią powinien zacząć od siebie — mówi Tomasz Ludwiński, szef NSZZ Solidarność Pracowników Skarbowości.
Strategia „Sprawne państwo 2020” zakłada wprowadzenie zarządzania menedżerskiego oraz wdrożenie systemów zarządzania jakością, czyli narzędzi i technik sprawdzonych w sektorze prywatnym. Zmieni się też nastawienie urzędników. Pomoże w tym okresowy monitoring oraz mierzenie satysfakcji klientów.
Mało tego, kontrolerzy będą podszywać się pod klientów i w ten sposób bezpośrednio ocenią pracę i nastawienie urzędników. Wobec niesympatycznych, opryskliwych, leniwych i opieszałych będą wyciągane konsekwencje.
— Jak urzędnicy mają tryskać optymizmem, skoro już kolejny rok z rzędu nie dostają żadnych podwyżek? A obciążenie jest coraz większe — dodaje Tomasz Ludwiński.
— To kolejny zabieg piarowski rządu. Dlaczego dopiero w 2020 r. polscy urzędnicy mają być kompetentni i przyjaźni? To powinna być obowiązująca norma. Proponuję rządowi, aby nie czekał aż do 2020 r., tylko nakazał ministrom do końca tego roku wycięcie przynajmniej 100 zbędnych przepisów, na których żywi się biurokracja — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.
Popracują w domu
Rząd chce też zreformować tryb pracy urzędników. Wyzwaniem dla polskiej administracji do 2020 r. ma być tzw. system homeworkingu oraz system elastycznych godzin pracy. Niektórzy urzędnicy mogliby wykonywać zadania w domu lub pracować w dogodnych dla siebie godzinach. Resort administracji i spraw wewnętrznych zaznacza, że dzięki takim rozwiązaniom pracę urzędniczą łatwiej mogliby podejmować niepełnosprawni, a rodzice posiadający małe dzieci szybciej wracaliby do pociech.