USA potrzebują chińskiego wsparcia

Katarzyna Łasica
opublikowano: 30-08-2006, 00:00

Jak przełamać impas w sprawie liberalizacji handlu? USA postawiły na pomoc Państwa Środka.

Stany Zjednoczone poprosiły Chiny o pomoc w przełamaniu impasu w rozmowach WTO (Światowej Organizacji Handlu), dotyczących liberalizacji handlu. USA liczą na to, że azjatycki gigant, który również w dużym stopniu zyskał na uwolnieniu rynków, będzie ich potencjalnym sprzymierzeńcem.

Poszukiwanie winnego

Przyczyną zawieszonych przed miesiącem rozmów jest brak porozumienia w sprawie rolnych subsydiów. Peter Mandelson, komisarz UE ds. handlu, za winnego uznaje USA, które nie wykazały się wystarczającą elastycznością w ich ograniczaniu. Z kolei Susan Schwab, przedstawiciel USA ds. handlu, przyczynę porażki widziała w niezbyt odważnych propozycjach UE.

Nic dziwnego, że Amerykanie stawiają na Chiny. Obecnie są one trzecią gospodarką na świecie — za Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. Według oficjalnych statystyk, obroty w handlu z Chinami wzrosły w ubiegłym roku do 1,42 bln USD, czyli o 23,2 proc. w stosunku do 2004 r., i są blisko trzy razy większe niż w 2001 r.

Dotąd jednak Chiny promowały się jako pomost między krajami biednymi a rozwiniętymi, unikając jakiegokolwiek zaangażowania w kompleksowe negocjacje. Czy to się zmieni? Po rozmowie z Susan Schwab Bo Xilai, chiński minister handlu, obiecał w opublikowanym wczoraj oświadczeniu, że Chiny „będą aktywnie wspierać ożywienie negocjacji z Doha”. Trudno się jednak doszukać zapowiedzi jakichkolwiek konkretów. Może to oznaczać, że dotychczasowa pasywna postawa tak naprawdę niewiele się zmieni.

Europejska misja

Susan Schwab, mianowana w kwietniu na przedstawiciela ds. handlu, odbyła też serie spotkań w Azji, Brazylii oraz Australii, szukając nadziei na wznowienie negocjacji i przełom w dalszych rozmowach.

— Jeśli kraje, które mają interes, by runda Doha została pozytywnie zakończona, zaczną głośno wyrażać opinie, rozmowy nabiorą tempa — uważa Susan Schwab.

WTO rozpoczęła rundę rozmów w Doha prawie pięć lat temu. Chciała w ten sposób ułatwić handel międzynarodowy, co przyczyniłoby się do ograniczenia ubóstwa na świecie. Przypomnijmy, że według obliczeń OECD ograniczenie światowego protekcjonizmu o połowę przyniosłoby światowej gospodarce oszczędności rzędu 44 mld USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Łasica

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy