Usługa naczas kryzysu

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 28-02-2013, 00:00

Branża od kilku lat notuje dwucyfrowe wzrosty, ale faktorzy odczuwają spowolnienie gospodarcze

Faktoring oferowany przez banki i firmy niezależne to jedna z najszybciej rozwijających się usług finansowych w Polsce. Głównym powodem jest zła sytuacja gospodarcza w kraju, która zmusza przedsiębiorców do poszukiwania zewnętrznych źródeł finansowania. Trudności związane z uzyskaniem kredytu inwestycyjnego w bankach spowodowały, że wzrosło znaczenie faktoringu, co widać po zeszłorocznych wynikach branży. Obroty firm zrzeszonych w Polskim Związku Faktorów zwiększyły się o prawie 22 proc. w porównaniu z 2011 r.

— Firmy potrzebują zewnętrznego finansowania, bo rosną zatory płatnicze i opóźnienia w płatnościach. Klienci oczekują coraz dłuższych terminów płatności, a jednocześnie spada poziom zamówień. Banki, widząc rosnące ryzyko finansowania, prowadzą bardzo konserwatywną politykę kredytową. Można powiedzieć, że w wielu przypadkach kryteria są tak wyśrubowane, że firmy, które teoretycznie otrzymałyby pożyczkę, są w na tyle dobrej sytuacji, że taka pomoc wcale nie jest im potrzebna — zauważa Krzysztof Kuniewicz, dyrektor generalny Bibby Financial Services.

Do korzystania z faktoringu skłania przedsiębiorców inny, dla wielu łagodniejszy, model oceny ryzyka. W faktoringu, w przeciwieństwie do tradycyjnego kredytu, zabezpieczeniem są wystawione faktury, a nie hipoteka. Jednocześnie z faktoringu mogą skorzystać firmy mające problem z płynnością, przejściowe straty lub zaległości w ZUS czy Urzędzie Skarbowym.

— Dzięki temu ten rodzaj finansowania jest coraz bardziej dostępny, a więc rosną obroty faktorów. Tym samym stwierdzenie, że faktoring to usługa na czas kryzysu ma pokrycie w rzeczywistości, i branża jako całość może liczyć na kolejny dobry rok — dodaje Krzysztof Kuniewicz.

Objawy spowolnienia

Niestety, nie wszystko wygląda tak różowo. Faktorzy przyznają, że odczuwają spowolnienie gospodarcze. Niektórym, np. Bibby Financial Services, firmie specjalizującej się w obsłudze sektora małych i średnich przedsiębiorstw, spada dynamika wzrostu.

— Widać, że małe i średnie firmy najbardziej odczuwają spowolnienie gospodarki. Spada poziom zamówień i obroty faktorów pochodzące z sektora MŚP mogą przejściowo maleć — przewiduje Krzysztof Kuniewicz. Coface z kolei dostrzega, że rośnie liczba przedsiębiorców korzystających z faktoringu pełnego. Według danych PZF, faktoring pełny, czyli ten, w którym faktor przejmuje na siebie ryzyko niewypłacalności dłużnika, stanowił w 2012 r. aż 54 proc. obrotów faktorów, podczas gdy w 2007 r. było to tylko 29 proc.

— W 2012 r. Coface zrealizował 90 proc. obrotów faktoringowych w ramach faktoringu pełnego, który oferuje w oparciu o współpracę z ubezpieczycielem ze swojej grupy. Zauważyliśmy także, że przez ostatnie 1,5 roku, wraz z pogarszaniem się dyscypliny płatniczej, stale rośnie ryzyko utraty płynności podmiotów gospodarczych w Polsce. Od IV kwartału 2011 r. notujemy wzrost liczby i wartości przeterminowanych należności od odbiorców objętych ubezpieczeniem przez Coface, zgłaszanych przez naszych klientów do windykacji. Przez dwanaście miesięcy 2012 r. wartość takich zgłoszeń była o 40 proc. wyższa niż w roku 2011 — podaje Jarosław Jaworski, prezes Coface.

Mniejszy zysk, większe ryzyko

Dane te potwierdzają, że problemy z płynnością dotyczą coraz większej liczby firm w Polsce, co wyraża się także w rosnącej liczbie upadłości.

— W ostatnim roku utrata płynności była główną przyczyną bankructw w Polsce.

Według raportu Coface, w 2012 r. ich liczba była najwyższa od 8 lat. Sądy ogłosiły upadłość blisko 900 przedsiębiorstw, a każdy z tych przypadków oznaczał problemy dla dostawców niewypłacalnej firmy. Jeśli dołączymy do tego ponad cztery tysiące złożonych wniosków o upadłość, a także niezliczoną liczbę przypadków opóźnień płatności, widzimy, że płynność tysięcy polskich firm była i jest zagrożona — podkreśla Jarosław Jaworski.

Mówi się, że kryzys to czas żniw dla branży faktoringowej, bo coraz więcej przedsiębiorców stara się zachować płynność w firmie i zwraca się po pomoc do faktora. Niestety, rosnąca liczba klientów nie zawsze przekłada się na większe dochody.

— Nie zgodziłbym się z tezą, że spowolnienie w gospodarce może przynieść większe zyski branży faktoringowej. W ostatnich latach marże w umowach zawieranych przez faktorów spadły do minimalnego poziomu. Zwiększenie zysków firm faktoringowych powodują przede wszystkim duża dynamika wzrostu wielkości obrotów, którą w najbliższej przyszłości będzie trudno utrzymać, oraz niski poziom odpisów na ryzyko — zaznacza Dariusz Steć, członek zarządu BRE Faktoring. Niestety, niewypłacalność coraz większej liczby przedsiębiorców powoduje wzrost ryzyka nieodzyskania długu przez firmę faktoringową.

— Faktor, wykupując wierzytelność, bierze na siebie ryzyko nieściągalności długu. Na szczęście ostatnie lata pokazały, że w branży faktoringowej nie było spektakularnych porażek z tym związanych. Odwrotnie, firmy nauczyły się efektywniej zarządzać portfelami należności w trudnym otoczeniu gospodarczym, co tylko zwiększa atrakcyjność tej usługi dla klientów — zaznacza Grzegorz Pardela, dyrektor handlowy Pragma Faktoring.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu