Uśmiechy już nie wystarczają

opublikowano: 27-02-2012, 00:00

GRY RZĄDOWE

Weekend, gdy przypadła studniówka drugiego gabinetu Donalda Tuska, był przesileniem, ale nie końcem medialnego spektaklu, którego jedynym sensem jest próba odwrócenia spadku notowań. Dobrze, że na razie premier nie zajął w stacjach publicznych wieczornego pasma antenowego w trybie art. 22 ustawy o radiofonii i telewizji, umożliwiającego „naczelnym organom państwowym bezpośrednią prezentację oraz wyjaśnianie polityki państwa”. Ale na podsumowanie gabinetowych igrzysk grozi to nam całkiem realnie.

Cztery lata temu z okazji pierwszej studniówki rząd wyprodukował obszerny „Strategiczny plan rządzenia”. Obejmował on cztery horyzonty czasowe: inauguracyjne 100 dni, później 300 dni, czyli umownie pierwszy rok, następnie 1500 dni, czyli kadencję 2007-11, a wreszcie 3000 dni, czyli drugą kadencję 2011-15. Pierwsze trzy etapy zostały zaliczone, realia konstytucyjne podpowiadają zaś, że i czwarty jest osiągalny. Ale wiele szczytnych zapisów z tamtego materiału sprytnie pominięto w kampanii wyborczej, a i dzisiaj lepiej ich nie odkurzać.

Podstawą planu były „Cztery filary polskiego sukcesu i spełnienia obietnicy”. Na początku drugiej kadencji został podcięty czwarty z nich, paradoksalnie — dotychczas najmocniejsza karta ekipy Donalda Tuska. Miał nastąpić „Wzrost zaufania i dumy, mierzony efektami edukacji obywatelskiej, uczestnictwem w wyborach i działalności organizacji obywatelskich, rosnącą wiarygodnością instytucji publicznych, sprawnością państwa w wypełnianiu służby wobec obywateli, etc.” Szokujący premiera zwrot sytuacji na początku roku dowodzi, że nasycanie obywatelskością jedynie słów ma wartość badania zawartości cukru w cukrze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane