Ustawa nie skróciła terminów zapłaty

Prawo: Zmiana przepisów nie pomaga zmienić zwyczajów płatniczych. Wiele firm znalazło sposoby na obejście przepisów. Wierzyciele mają dość

Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych, która weszła w życie pod koniec kwietnia zeszłego roku, miała zmotywować firmy do szybszego regulowania zobowiązań. Jednak po dziewięciu miesiącach jej funkcjonowania poważnych zmian w zwyczajach płatniczych firm nie widać.

Terminy zapłaty wciąż zbyt długie. Niektórzy wydłużają je do ponad 60 dni — alarmuje Paweł Tyszkiewicz. (FOT. ARC)
Zobacz więcej

Terminy zapłaty wciąż zbyt długie. Niektórzy wydłużają je do ponad 60 dni — alarmuje Paweł Tyszkiewicz. (FOT. ARC)

Nic się nie zmieniło

— Nie widzę znaczącej zmiany ani w zakresie skrócenia terminów zapłaty stosowanych w umowach pomiędzy przedsiębiorcami, ani w zakresie przestrzegania już uzgodnionych terminów — mówi Robert Uhl, adwokat, managing associate w Kancelarii Deloitte Legal.

Jego zdaniem, wynika to z faktu, że wielu przedsiębiorców nie wie o istnieniu regulacji ograniczających swobodę w określaniu maksymalnych terminów zapłaty. Inni natomiast nie egzekwują uprawnień, jakie przyznaje im ustawa, np. z obawy o utratę kontrahentów.

Dla przypomnienia — ustawa co do zasady zobowiązuje do stosowania terminów zapłaty nie dłuższych niż 60 dni. Terminy te oblicza się od dnia doręczenia dłużnikowi faktury albo rachunku, potwierdzających dostawę towaru lub wykonanie usługi. Jeszcze krótsze, bo 30-dniowe, terminy obowiązują podmioty publiczne.

— W dalszym ciągu jednak przedsiębiorcy powszechnie stosują terminy zapłaty przekraczające 60 dni pomimo wiążących się z tymrodzajów ryzyka prawnego po stronie dłużników — zwraca uwagę Robert Uhl.

— Przedsiębiorcy–dłużnikowi poza odsetkami ustawowymi oraz odsetkami za zwłokę grożą koszty z tytułu odzyskania należności przez wierzyciela stanowiące równowartość kwoty 40 EUR lub wyższe — przestrzega Mariusz Pawłowski, prezes E-Kancelarii Grupy Prawno-Finansowej. Ustawa co prawda dopuszcza stosowanie terminów zapłaty dłuższych niż 60 dni, ale pod pewnymi warunkami.

— Ustalenie dłuższego terminu nie może być sprzeczne ze społeczno-gospodarczym celem umowy i zasadami współżycia społecznego, a poza tym — musi być obiektywnie uzasadnione, biorąc pod uwagę właściwość towaru lub usługi — mówi Bartłomiej Achler, partner w kancelarii Drab Grotowska Juszczyńska Achler.

Obydwa warunki pozostawiają spore pole do interpretacji. — Dopiero praktyka pokaże, jakie konkretnie przypadki przedłużenia terminów zapłaty powyżej 60 dni zostaną uznane za dozwolone. Obecnie takim dopuszczalnym przypadkiem wydaje się np. przedłużenie terminu zapłaty w wypadku, gdyby wynikał on z okresowości zapotrzebowania na dany towar i wynikających z tego znaczących różnic w płynności finansowej dłużnika w zależności od pory roku — mówi Robert Uhl.

Odsetki po 30. dniu

Adwokat Deloitte Legal dodaje, że niezależnie od tego przedsiębiorcy chcący stosować dłuższe terminy zapłaty znaleźli już zgodne z prawem sposoby na to, żeby faktyczna płatność dokonywana była znacznie później niż po 60 dniach, nawet gdy nie są spełnione określone w umowie przesłanki. Przykładem jest płatność wekslem. Jednak większym problemem dla dłużników niż przekraczanie 60-dniowych terminów zapłaty jest fakt, że niezależnie od tego, na jaki termin umówią się strony, po upływie 30. dnia naliczane będą odsetki ustawowe, które wierzyciel będzie mógł egzekwować. Mówi o tym art. 5 ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych.

— Prawdopodobnie niewielu wierzycieli będzie dochodzić odsetek ustawowych, dopóki współpraca będzie układać się pomyślnie. Gorzej, jeśli zostanie zakończona i po jakimś czasie kontrahent przypomni sobie o odsetkach. Może się z nich uzbierać znacząca kwota — przestrzega Robert Uhl. Tym bardziej że można ich dochodzić za ostatnie 3 lata.

Niektórzy mają dość

Są jednak przedsiębiorcy, którzy długich terminów płatności mają dosyć, zauważyli wejście w życie Ustawy o terminach zapłaty w transakcjach handlowych i chcą egzekwować wynikające z niej prawa. Mowa o firmach z branży komunikacji marketingowej, które postanowiły sprzeciwić się długim terminom płatności stosowanym przez Polpharmę i Unilevera.

— W ostatnim czasie otrzymaliśmy informacje o wydłużaniu terminów płatności przez Polpharmę i Unilevera i do tych firm wystosowaliśmy listy wzywające do zaprzestania takich praktyk — mówi Paweł Tyszkiewicz, pełnomocnik zarządu Stowarzyszenia Komunikacji Marketingowej SAR. Jego zdaniem, Unilever na pismo odpowiedział i będzie rozmawiał z organizacjami, natomiast Polpharma odpowiedź wysłała po terminie i publikacji otwartego listu w tej sprawie. Paweł Tyszkiewicz podaje, że stosowanie wydłużonych terminów płatności przez Unilever dotyczy wszystkich dostawców, niezależnie od branż, natomiast w przypadku Polpharmy termin 120 dni pojawił się jako warunek konieczny do zaakceptowania przy przystępowaniu do przetargu na obsługę marketingową.

— Trudno nam powiedzieć, jak to wygląda w przypadku innych dostawców — mówi Paweł Tyszkiewicz.

W przesłanym „PB” stanowisku przedstawiciele Unilevera tłumaczą, że „proces standaryzacji terminów płatności w firmie Unilever jest procesem globalnym, zapoczątkowanym w 2010 r. Od tego roku 90-dniowy termin płatności jest stopniowo wprowadzany w różnych krajach dla wszystkich dostawców firmy Unilever. Zmiany terminów płatności odbywają się w ustalonych terminach oraz za zgodą obydwu stron”.

Natomiast Polpharma odpiera zarzuty marketingowców. „Stosujemy w swojej praktyce zakupowej różne terminy płatności i są one zawsze przedmiotem negocjacji z naszymi kontrahentami. Organizacje marketingowe, formułując publicznie zarzuty w stosunku do Polpharmy, oparły je na niepełnych informacjach i uproszczeniach krzywdzących dla naszej firmy, nad czym ubolewamy” — napisała Polpharma w przesłanym do nas stanowisku.

Spółka podaje, że pod koniec 2013 r. zwrócił się do niej pełnomocnik zarządu SAR z zapytaniem dotyczącym kwestii stosowanych terminów płatności, nie wskazując jednak swojego umocowania oraz nie określając, kogo konkretnie reprezentuje. Firma zaznacza, że przez wzgląd na poufny charakter warunków handlowych nie mogła udzielić rzeczowej odpowiedzi.

„Jesteśmy gotowi do wyjaśnienia tej sprawy przy założeniu, że odbywać się to będzie w oparciu o fakty, a także w odniesieniu do konkretnych kontrahentów” — pisze dalej Polpharma. Taką nadzieję mają również organizacje marketingowe.

— Chcemy jak najszybciej umówić się na spotkania z obiema firmami w celu wyjaśnienia istniejącego problemu — mówi Paweł Tyszkiewicz. Zaznacza, że jeśli próby polubownego rozwiązania konfliktu nie dojdą do skutku, SAR będzie chciał, żeby sąd jednoznacznie stwierdził, czy praktyki firm polegające na wydłużaniu ponad 60 dni terminów płatności mogą stanowić normę i są legalne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ustawa nie skróciła terminów zapłaty