Ustawa o metryczkach podzieliła senatorów

Jarosław Królak
opublikowano: 28-07-2011, 00:00

Jedna senacka komisja chce odrzucenia ustawy "PB", dwie inne domagają się jej uchwalenia.

Jedna senacka komisja chce odrzucenia ustawy "PB", dwie inne domagają się jej uchwalenia.

Niecodzienna sytuacja zaistniała podczas senackich prac nad uchwaloną 14 lipca przez Sejm ustawą wprowadzającą metryczki decyzji administracyjnych.

Komisja Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej przyjęła uchwałę o odrzuceniu ustawy, natomiast Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz Komisja Ustawodawcza zaakceptowały ją bez żadnych poprawek.

— To pokazuje, jak ważna jest ta ustawa i ile budzi emocji. Jestem jednak dobrej myśli i spodziewam się przyjęcia przez Senat ustawy o metryczkach — mówi Adam Szejnfeld, szef komisji Przyjazne Państwo, patron naszej ustawy.

O wszystkim zdecyduje więc cały Senat na posiedzeniu plenarnym. Po dzisiejszej debacie nad ustawą senatorowie będą głosować nad oboma przeciwstawnymi wnioskami.

Komisja administracji wzięła stronę przeciwników metryczek.

— Uległa podszeptom lobby urzędniczego, które czuje się zagrożone — komentuje jeden z senatorów.

Dyskusja była niezwykle emocjonalna i ujawniła skrajnie odmienne podejście senatorów do metryczek.

— Metryczki to kwestia czysto techniczna i nie powinno się ich wprowadzać ustawą. Odrzućmy tę inicjatywę — grzmiał Stanisław Piotrowicz, senator PiS.

Wtórował mu senator Zbigniew Cichoń (PiS).

— Bytów nie należy mnożyć. Wystarczą instrukcje kancelaryjne i zarządzenia, które regulują kwestie odpowiedzialności za decyzje urzędnicze — uważa Zbigniew Cichoń.

To nie przekonało innych.

— Skoro wprowadziliśmy ustawę o majątkowej odpowiedzialności urzędników za łamanie prawa, to aby system był spójny, również ustawą należy wprowadzić metryczki — mówi Piotr Wach, senator PO.

Wątpliwości rozwiał prof. Leon Kieres, znawca prawa administracyjnego.

— Jeśli urzędnicy mają odpowiadać finansowo za swe bezprawne decyzje, to także w ustawie powinien być zapisany mechanizm służący pociągnięciu ich do odpowiedzialności. W przeciwnym razie urzędnicy mogą kwestionować zasadność swej odpowiedzialności — twierdzi prof. Leon Kieres, senator PO.

Projekt "PB" powstał przy współpracy z kancelarią prawną Salans. Dzięki metrykom prokuratura będzie mogła bardzo łatwo ustalić urzędnika odpowiedzialnego za wyrządzenie szkody firmie czy obywatelowi. Za rażące naruszenie prawa urzędnikowi grozić będzie kara do wysokości jego rocznej pensji. W przypadku umyślnego złamania prawa (np. w efekcie korupcji) będzie musiał z własnej kieszeni pokryć całą szkodę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu