Uszczknąć kasę, której nie ma

opublikowano: 10-02-2015, 00:00

Reindustrializacja unijnej gospodarki jest ideą równie szczytną co abstrakcyjną.

Dlatego zdająca sobie z tego sprawę brukselska centrala tak się uczepiła koncepcji powołania Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych (EFIS), którego ojcem jest Jean-Claude Juncker, nowy przewodniczący Komisji Europejskiej. Na razie jego inicjatywa istnieje tylko na papierze, ponieważ nieznany jest sposób rozmnożenia pierwotnych 21 mld EUR w gigantyczną kwotę 315 mld EUR. Państwa członkowskie podchodzą do tematu składek niczym pies do jeża, obawiając się, że nie odzyskają pieniędzy w postaci inwestycji u siebie. Do wiary, że efekt domina zadziała, jeszcze trudniej przekonać kapitał prywatny.

W każdym budżecie znacznie przyjemniejsze od zapewnienia dochodów jest rozdawnictwo pieniędzy. Dlatego już napływają do Brukseli pierwsze projekty kandydujące do objęcia przez EFIS. W tym kontekście ciekawie zabrzmiała informacja europosła Jerzego Buzka, monitorującego temat na bieżąco. Podczas forum „Zmieniamy polski przemysł” przekazał ocenę, że okazały się one po prostu słabe. Przede wszystkim nie zapewniają efektu domina, czyli pozbawione są efektu biznesowej synergii, nakręcającej dalszy wzrost gospodarczy w otoczeniu danej formy czy regionu. Ich lejtmotywem staje się po prostu skorzystanie z nowego źródła pieniędzy.

Plan Junckera po stronie prawnej i finansowej będzie się kisił jeszcze wiele miesięcy. W tym czasie Polska powinna przedstawić solidne projekty, mające szanse na spełnienie kryteriów i zakwalifikowanie choćby do pierwszej transzy 21 mld EUR, która ponoć nie jest całkiem iluzją. Czy jest na to szansa? Oby to pytanie nie okazało się czysto retoryczne…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu