Uszy króliczków podnoszą stopy zwrotu

Weronika A. Kosmala
opublikowano: 08-03-2016, 22:00

Od Hefnera po Husseina — aukcyjny katalog kolekcjonerskich mercedesów kipi od nazwisk budzących skrajne emocje.

Podczas zaplanowanej na 19 marca aukcji w Stuttgarcie licytowane będą wyłącznie samochody marki Mercedes- -Benz, ale już na przykładzie kilku pozycji można pokazać, że o inwestycyjnej wartości decydować mogą bardzo różne kwestie.

Mercedes-Benz 540K wyceniony jest do 2,6 mln EUR (11,3 mln zł). Prędkość, jaką w latach 30. mógł rozwijać na wyścigach, to 177 km/h.
Zobacz więcej

RAJD CEN:

Mercedes-Benz 540K wyceniony jest do 2,6 mln EUR (11,3 mln zł). Prędkość, jaką w latach 30. mógł rozwijać na wyścigach, to 177 km/h. Bonhams

Stereotyp na pobocze

Powszechna opinia głosi, że kolekcjonerskie samochody muszą być stare i odrestaurowane na połysk, a jeżeli już ich wartość miałoby podnosić wcześniejsze użytkowanie, pasażerem musiałby być papież, a kierowcą rajdowiec Formuły 1.

Żeby zainwestować na tym rynku z zyskiem, trzeba jednak wiedzieć, że potencjał wzrostu wartości wykazywać mogą również samochody zupełnie nowe, ale też takie, które bez wyraźnych śladów eksploatacji nie byłyby tyle warte. O tym, że nieudana restauracja potrafi skutecznie obniżać cenę, nie można się co prawda przekonać, przeglądając katalog, ale warto zwrócić uwagę, że w notach wiekowych samochodów jest zazwyczaj napisane, jakie obszary objęła ingerencja i czy przyniosła właściwy skutek.

Jednym z pomyślnie odświeżonych modeli jest Mercedes 24/100/140 PS, którego egzemplarz z 1926 r. wyceniony został przez dom aukcyjny Bonhams na 0,8-1,2 mln EUR (3,5-5,2 mln zł). Poza tym, że projektem jego karoserii zajął się uznany w branży Jacques Saoutchik, prace nad modelem rozpoczęły się przed odejściem z firmy Paula Daimlera, a zakończyły już przy udziale Ferdinanda Porsche.

Ze stereotypem starego kolekcjonerskiego auta zrywa jednak egzemplarz wyceniony dwukrotnie wyżej — bardzo współcześnie wyglądający Mercedes-Benz SLR, który opuścił warsztat McLarena zaledwie kilka lat temu. Z punktu widzenia inwestora istotne są w jego przypadku przede wszystkim informacje, że jest jednym z 75 wyprodukowanych, nigdy wcześniej nie był w obiegu, a jego pochodzenie jest dobrze udokumentowane.

Monako na kołach

Międzywojenne limuzyny i sportowe auta z XXI w. to w pewnym sensie skrajności, bo przez inwestorów często wybierane są też nawet bardzo zwyczajnie wyglądające pojazdy z lat 70. Częściowo odrestaurowany Mercedes- -Benz 600 z 1971 r., którego szacowana cena wynosi 1-1,5 mln EUR (4,3-6,5 mln zł), raczej do tej mniej efektownej grupy nie

należy, bo w jednym z branżowych magazynów określono go motoryzacyjnym odpowiednikiem Monako. Podobną rekomendacją ewidentnie musiało się zasugerować bardzo szerokie grono, bo model wybrali m.in. Coco Chanel, John Lennon i Elvis Presley, a także Hugh Hefner, którego samochód musiał być też na tyle funkcjonalny, żeby pomieścić większą liczbę pasażerek.

W swoim czasie Mercedes- -Benz 600 był najdroższym produktem marki, a prestiż, jaki wiązał się z jego posiadaniem, okazał się odpowiedni również dla Kim Dzong Ila, Fidela Castro, Saddama Husseina, Pol Pota czy Nicolae Ceaușescu. W związku z tym, że ostatni z przywódców miał prawie 40 willi w każdym okręgu Rumunii, na jednym mercedesie raczej nie mogło się skończyć — drugi pojawi się na stuttgarckiej aukcji z estymacją 30-50 tys. EUR (130-217 tys. zł).

Wyprodukowany w 1973 r. Mercedes-Benz 350 SL ma na liczniku 17,5 tys. km, a chociaż śmiało można się nim poruszać po drogach, od 2007 r. nikt nim nie kierował. Z kolekcjonerskich dodatków zawiera na przykład elementy wyposażenia, z których korzystała tajna rumuńska policja, a także odzwierciedlające dzisiaj styl retro, radio Becker.

Pomimo że dochód z licytacji przeznaczony zostanie na pomoc skrzywdzonym przez reżim sierotom, inwestorom nie musi przyświecać wyłącznie charytatywny motyw. O tym, że proweniencja może być dobra, nawet jak się ciepło nie kojarzy, świadczą chociażby wysokie wyniki na aukcjach biżuterii żon dyktatorów, a także ceny akwarelowego malarstwa Adolfa Hitlera, które pod względem artystycznym oceniane są jako dalekie od kanonu.

 

w.kosmala@pb.pl %

22-333-98-17

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika A. Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy