Andy House, właściciel luksusowego Bugatti, upierał się, że sprawcą wypadku był przelatujący pelikan, który odwrócił uwagę kierującego i ten wpadł do jeziora.
Zeznania House’a nijak się mają z rzeczywistością, gdyż całe zajście oglądał i zarejestrował przejeżdżający obok Joe Garza. Garza zeznał, że nie zauważył latających nisko pelikanów, a kierowca zaraz po wypadku nie wydawał się zbyt poruszony utratą samochodu wartego 2 mln USD.
