Utrata biernego prawa wyborczego nie jest wieczna

Jacek Zalewski
opublikowano: 2007-07-06 00:00

Rozpoczęcie przez Sejm prac nad nowelizacjami Konstytucji RP oraz ordynacji wyborczej, które osobom prawomocnie skazanym uniemożliwiłyby kandydowanie do parlamentu — a przy okazji także na prezydenta — wypada uznać za jedno z niewielu światełek w parlamentarnym tunelu. Być może uda się w tej sprawie osiągnąć porozumienie Prawa i Sprawiedliwości z Platformą Obywatelską, jeśli obie partie uzgodnią termin wejścia zmian w życie. Chodzi o bierne prawo wyborcze, jako że czynne traci się tylko indywidualnie na podstawie dodatkowego wyroku o pozbawieniu praw obywatelskich, które obecnie wydawane są w Polsce bardzo rzadko.

Podobnie jak obowiązuje to w ordynacji samorządowej, projekt segreguje wyroki na dwie grupy: z oskarżenia publicznego oraz za przestępstwa nieumyślne i z oskarżenia prywatnego. Te drugie nie byłyby objęte zakazem kandydowania. Posłowie Samoobrony rzecz jasna zrobią wszystko, aby wypaczyć sens nowelizacji i spod jej działania wyłączyć czyny Andrzeja Leppera oraz jego partyjnych towarzyszy. Coś majaczą o oddzieleniu „czystych” przestępstw kryminalnych od „obywatelskiego nieposłuszeństwa, będącego elementem działalności w imię celów wyższych”.

Wstrząśniętą zamachem na jej wartości Samoobronę wypada pocieszyć — wyroki nie są wieczne, istnieje mechanizm zacierania ich po upływie czasu, a sądy mogą to jeszcze przyspieszać...