Wytwarzasz odpady? Miej się na baczności. W ciągu dwóch tygodni w twoim zakładzie mogą się pojawić unijni kontrolerzy.
To pierwsza weryfikacja dostosowania firm pod kątem utylizacji odpadów po przystąpieniu Polski do Unii. Tym razem grupa inspektorów z biura ds. żywności i weterynarii Komisji Europejskiej z Dublina weźmie pod lupę podmioty, które mają cokolwiek wspólnego z gospodarką odpadami. Na przygotowanej do kontroli liście znajdują się rzeźnie, zakłady rozbioru mięsa, zakłady utylizacyjne, mleczarskie, a także stołówki i restauracje. Przez dwa tygodnie czterech inspektorów zlustruje około 20 podmiotów.
— Kontrolerzy stworzą dwie grupy. Każda z nich ma odwiedzić jeden zakład dziennie. W pierwszym tygodniu będą to podmioty, które o inspekcji zostały wcześniej poinformowane. Tydzień później — zgodnie z życzeniem unijnych urzędników — wizyty będą niezapowiedziane — ostrzega Krzysztof Jażdżewski, główny lekarz weterynarii.
Przyznaje, że w ostatnim czasie Komisja Europejska wielokrotnie zwracała Polsce uwagę na sposób pozyskiwania odpadów, szczególnie w zakładach przetwórstwa mleka. Zdaniem Piotra Kołodzieja, byłego głównego lekarza weterynarii, zakłady utylizacji branży są dostosowane do unijnych standardów. Problem tylko w tym, że mimo dużej konkurencji wciąż jest ich zbyt dużo na rynku. Jeszcze dwa lata temu było około 80, dziś jest 46, w tym trzy duże koncerny unijne.
— Przetwórstwo odpadów będzie coraz bardziej kosztowne. W zasadzie już dziś rozpoczęła się walka o rynek, której efektem będzie likwidacja dużej części małych podmiotów już w ciągu najbliższego roku. Zdecyduje logistyka — podkreśla Krzysztof Jażdżewski.