Żadna ze spółek, które miesiącami mamiły inwestorów obietnicami o pozyskaniu silnego partnera, nie zdołała ich dotrzymać. Przecieki o przejęciu okazały się po prostu pułapką na naiwnych graczy.
Anonimowi inwestorzy, fundusze parkujące akcje dla docelowego partnera i spółki otaczające się aurą tajemniczości przyciągają naiwnych graczy, którzy liczą na ponadprzeciętny zysk. Nieprzejrzyste układy własnościowe dotyczą przede wszystkim mniejszych spó- łek z warszawskiej GPW.
Przez długi czas takie firmy jak np. Ocean, Atlantis, Piasecki, Pekpol czy 4Media zwodziły rynek informacjami lub przeciekami o „procesie pozyskania inwestora”. Bez skutku. Teraz wiadomo, że był to raczej jeden ze sposobów na przedłużenie bytu zagrożonych emitentów i powstrzymanie przeceny akcji. Część graczy uważa za konieczne zwiększenie restrykcyjności przepisów. Jednak analitycy przestrzegają przed przeregulowaniem rynku.
Pogłoski o pozyskaniu inwestora rozpuszczali zarówno sami przedstawiciele spółek, jak i potencjalni inwestorzy.
— Złożyliśmy wszelkie wymagane dokumenty, m.in. o naszych środkach finansowych. Teraz czekamy na ocenę komisji — mówił we wrześniu 2002 r. Jarosław Landos, prezes Agencji Rozwoju Regionalnego (ARR), która wyrażała chęć przejęcia Oceanu.
— Wyniki Oceanu nie odstraszają przyszłego partnera. Zna on sytuację spółki — zapewniał wówczas Szymon Jachacz, były prezes Oceanu.
Nie przekonało to Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (KPWiG), która zablokowała mariaż.
Nadzieje na wejście inwestora długo podtrzymywały też kurs Piaseckiego. Podobno chętnych do kupna spółki nie brakowało. Byli wśród nich hiszpański Dragados, belgijski Besix czy NCC Polska.
— Postanowiliśmy poszukać inwestora za pośrednictwem banku inwestycyjnego CA IB. Doradca zwrócił nam uwagę na zagrożenie finansowe, które zbliżało się do spółki. Próba porozumienia się z bankami finansującymi (BHW, BPH PBK i KB) nie powiodła się. W tym czasie zaczęło być głośno o kłopotach Stoczni Szczecińskiej. Naraz wszyscy stali się nieufni — wyjaśniał Andrzej Piasecki w niedawnym wywiadzie dla „PB”.
Atlantis karmił rynek obietnicami od 2000 r. Dzięki partnerowi producent płyt budowlanych miał się przeistoczyć w operatora telekomunikacyjnego. Negocjowano z Winstar Communications, spółką internetową z USA oraz Star 21Network, niemiecką firmą telekomunikacyjną. Z planów nic nie wyszło, a dziś firma chętnie odsprzedałaby miejsce na GPW.
Zamiast wsparcia inwestora spółki doczekały się postępowań układowych lub wręcz upadłości. Na tym nie kończyły się jednak kłopoty. Dziwne zachowanie ich kursów zainteresowało KPWiG. Najsławniejszym przypadkiem była sesja 13 sierpnia 2002 r., kiedy kurs Oceanu rósł nawet 600 proc. po spekulacjach, że potencjalny inwestor będzie musiał ogłosić wezwanie po cenie nie niższej niż 1 zł. Tymczasem kurs wynosił 10 gr.
Komisja zareagowała tego samego dnia.
— Postępowanie ma wyjaśnić wszelkie wątpliwości związane z tą sprawą — uzasadniał Jacek Socha, przewodniczący KPWiG.
Ocean i pozostałe firmy były karane finansowo za łamanie obowiązków informacyjnych.
Część uczestników rynku jest za zwiększeniem restrykcyjności polityki informacyjnej w celu wyeliminowana kontrolowanych przecieków i sztucznego podbijania kursu. Analitycy są jednak sceptyczni.
— Rynek ma ustawowo zagwarantowaną liczbę informacji, które spółka musi ujawnić po pozyskaniu nowego inwestora. Zbytnie uszczegółowienie może paradoksalnie zmniejszyć przejrzystość i utrudnić obrót. Rynek zawsze dokonuje obiektywnej oceny poprzez kształtowanie się kursu — twierdzi Waldemar Bojara, doradca inwestycyjny DM BOŚ.