Używane traktory pociągną biznes

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2016-02-18 22:00

Sprzęt, który już swoje odpracował, sprzedaje się coraz lepiej. To szansa dla dilerów i bankowców. Jedni i drudzy powinni poszerzyć ofertę.

Prawie 16,4 tys. używanych ciągników i 12,3 tys. nowych — to ubiegłoroczny wynik rejestracji maszyn. Jeszcze niedawno proporcje były odwrotne. Dla porównania — w 2011 r. wyniki te wynosiły odpowiednio 14,4 tys. i 17 tys. Powody zmiany są trzy: Unia, Unia i Unia.

— Wzrost liczby rejestracji maszyn używanych i spadek nowych świadczą o tym, że polscy rolnicy nadal chcą modernizować parki maszynowe. Rosnące ceny sprzętu, na które wpływają umacniające się euro i coraz mniejsze wsparcie unijne, sprawiają jednak, że zakup nowego traktora jest dla przeciętnego rolnika coraz mniej realny. Dlatego woli zainwestować w maszynę używaną, najczęściej pochodzącą z zagranicy, oszczędzając nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, które musiałby dołożyć do zakupu nowego ciągnika o podobnych parametrach — mówi Janusz Podróżny, analityk Martin & Jacob, firmy badającej rynek rolniczy.

Nowy plus używany

Zdaniem Mariusza Chrobota, członka zarządu Martin & Jacob, nawet gdy popłyną pieniądze unijne z nowej perspektywy, to ich zdobycie na zakup nowych ciągników będzie utrudnione w porównaniu z wcześniejszymi konkursami, więc ruch na rynku maszyn używanych nie ustanie.

— O pomoc nie mogą się ubiegać m.in. gospodarstwa, które skorzystały z niej w poprzednim programie. Tymczasem zakupiony przez nie ciągnik ma już 7-10 lat, więc nadaje się do wymiany albo zmiany przeznaczenia z maszyny głównej na pomocniczą — mówi Mariusz Chrobot. Przyrównuje obecną sytuację na rynku ciągników do tego, co już przćwiczył przemysł samochodowy.

— Traktory są na masową skalę sprowadzane z zagranicy — przez wyspecjalizowane firmy i rolników indywidualnych, którzy wyszukują oferty na zagranicznych portalach — wyjaśnia Mariusz Chrobot. Biznes na używanych maszynach dostrzegli już dilerzy nowego sprzętu, choć nad Wisłą wciąż dominuje podział na firmy handlujące nowymi i używanymi maszynami rolniczymi. Paweł Bawolski, dyrektor sprzedaży w firmie Korbanek, mówi o powiązaniu jednych z drugimi, sprawdzonej już przed laty.

— Na początku lat 90. nasza firma dużą część obrotów zawdzięczała powiązaniu sprzedażynowych maszyn rolniczych z odkupem używanych. Później jednak oczekiwania cenowe klientów sprzedających używany sprzęt, który kupili wcześniej jako nowy, stały się zbyt wygórowane. Obecnie jednak coraz częściej powracamy do sprzedaży wiązanej. Rynek dojrzał, a właściciele zaakceptowali realia — mówi Paweł Bawolski.

Nieuczciwa konkurencja

Do sprzedaży trafia coraz więcej maszyn kupionych za unijne pieniądze z poprzednich perspektyw budżetowych, co dodatkowo generuje ruch. Paweł Bawolski zwraca uwagę, że część rynków zagranicznych, odbierających maszyny używane z Polski, się zamyka.

Maszyn w kraju będzie więcej, więc ich ceny mogą spaść. Odbiorcami są m.in. Rosja i Ukraina, ale ich sytuacja polityczna i gospodarcza ogranicza zakupy. Podobnie jest z Syrią i Irakiem, zaopatrującymi się w proste maszyny w Europie. Właściciel firmy Ciągniki i Maszyny Rolnicze Franciszek Szydłowski nie jest optymistą w kwestii kolejnych dużych zwyżek.

— Rynek powoli zaczyna się nasycać i coraz mocniej psuje go nieuczciwa konkurencja. Proceder znany z branży samochodowej, jak przekręcanie liczników, dotyczy też maszyn rolniczych — mówi Franciszek Szydłowski.

Części i opony

— Używane ciągniki to maszyny po przejściach, a połowa z nich ma więcej niż 10 lat. Częściej się psują, więc rośnie biznes części zamiennych. Dodatkowo ruch w branży nakręcają starzejące się ciągniki zakupione w poprzedniej perspektywie finansowej. To podpowiedź dla dilerów, których większość nie przykłada wielkiej wagi do budowania drugiej nogi biznesu związanej z częściami i serwisem. Na zachodnich rynkach to powszechne — twierdzi Mariusz Chrobot.

Na rozwoju rynku używanych ciągników zyskuje też, jego zdaniem, branża oponiarska, bo wymiana ogumienia jest jedną z pierwszych inwestycji dokonywanych po zakupie. Potencjał mają też usługi związane z finansowaniem.

— Finansowanie maszyn używanych jest słabo rozwinięte. Sektor finansowy ma ofertę dla kupujących maszyny nie starsze niż siedmioletnie. Statystyki mówią tymczasem, że najwięcej sprzedaje się kilkunastoletnich i starszych. Tu też jest więc pole do rozwoju — mówi członek zarządu Martin & Jacob. © Ⓟ