Używany motywuje

Magdalena Krukowska
05-07-2006, 00:00

Nie zawsze opłaca się sprzedawać stare samochody firmowe.

Czasem warto je wykorzystać do motywowania pracowników.

Ambra, producent i dystrybutor win, ma około 100 samochodów osobowych, którymi jeżdżą przedstawiciele handlowi i menedżerowie. Auta są bardzo eksploatowane, więc po przejechaniu ponad 160 tys. km lub po trzech latach użytkowania firma sprzedaje je na wolnym rynku. Zdarza się też, że trafiają one w ręce pracowników, którzy mogą je odkupić od firmy. Który z tych sposobów pozbycia się używanego samochodu jest dla firmy najkorzystniejszy? I kiedy najlepiej to zrobić?

Liczą się koszty i wizerunek

— Czas wymiany służbowych aut i sposób jej przeprowadzenia to jedna z najważniejszych decyzji w zarządzaniu flotą pojazdów — uważa Tomasz Matujewicz, kierownik działu rozwoju LeasePlan Fleet Management (Polska).

Okres wymiany samochodów zależy m.in. od ich marki, klasy, przeznaczenia i typu silnika. Nie powinien jednak przekraczać trzech- -czterech lat, bo na auto w miarę nowe łatwiej znaleźć kupca. Poza tym potem znacznie wzrasta średni koszt przejazdu na kilometr, ponieważ rosną ceny serwisu i bieżącej eksploatacji. Jeżdżenie przez pracowników starymi modelami aut może też źle wpływać na wizerunek firmy.

— Samochody z silnikiem benzynowym najkorzystniej wymieniać przy przebiegu 120-150 tysięcy kilometrów, a diesle — 150-200 tysięcy kilometrów. Wyjątkiem są auta specjalne, na przykład bankowozy, które ze względu na wąskie przeznaczenie pozostają we flotach dłużej i nie ma stałych zasad ich wymiany — dodaje Tomasz Matujewicz.

Dodatkowa motywacja

Co można zrobić, kiedy przyjdzie czas na wymianę floty? Jeśli samochody są własnością firmy, może ona zorganizować wewnętrzny przetarg. W jego ramach prawo pierwokupu przysługuje pracownikom, którzy użytkowali auta. Inne rozwiązanie to odsprzedanie ich zewnętrznemu kupcowi. Zazwyczaj organizuje się licytację z udziałem komisów lub innych firm specjalizujących się w handlu używanymi samochodami. Można też oddać auto w rozliczenie dilerowi, od którego chcemy kupić nowe modele. Ułatwione zadanie mają firmy korzystające z leasingu typu full service, gdyż to leasingodawca odbiera od nich stare pojazdy i obraca nimi na rynku wtórnym.

— Zamiast sprzedawać używane auta, warto się zastanowić, czy nie wykorzystać ich w ramach programów motywacyjnych. Elementem zarządzania flotą musi być wówczas współpraca z działem zarządzania zasobami ludzkimi — zauważa Konrad Karpowicz, dyrektor departamentu handlowego Masterlease Polska.

Chodzi o to, by pracownicy, którzy poprawnie użytkują służbowe auto, tzn. nie mają wypadków, nie naruszają przepisów drogowych, dbają o wygląd i stan techniczny pojazdu, mogli liczyć na różne nagrody, np. na pierwszeństwo wykupu samochodu po okresie leasingowania, a nawet na otrzymanie go za darmo.

Konieczna umowa

Firmy chcące zaoferować samochody swoim pracownikom muszą od początku użytkowania auta ustalić jasne reguły jego wykupu.

— Już w umowie o eksploatacji pojazdu między pracodawcą a pracownikiem powinno się ustalić, na jakich zasadach i po jakiej cenie będzie on mógł go odkupić. Jeśli samochód jest własnością firmy, to może być sprzedawany w przetargu, z prawem pracownika do pierwokupu. Można zaznaczyć, że będzie mógł go kupić po koszcie wartości księgowej, a w przypadku aut leasingowanych — za cenę, jaką firma ma zapłacić leasingodawcy — tłumaczy Tomasz Matujewicz.

Ta część umowy staje się więc częścią polityki flotowej, ponieważ reguluje zasady sprzedaży i standardy eksploatacji auta. Jeżeli cena będzie rzeczywiście atrakcyjna, a pracownik otrzyma prawo pierwokupu, jest duże prawdopodobieństwo, że zadba o samochód jak o własny. W ten sposób pracodawca zapewnia sobie niższe koszty eksploatacji, choć za mniejszy zysk przy odsprzedaży auta. Pracownik zaś skorzysta na tym, że zagwarantowana cena wykupu samochodu jest niższa od rynkowej o średnią marżę pośredników, np. komisów, czyli o 10-15 proc.

Trudno z handlowcami

Traktowanie sprzedaży aut jak motywatora pracowników jest realne tylko wtedy, gdy można z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, że użytkownik zachowa stanowisko w firmie lub nie zmieni miejsca pracy. Przy dużej rotacji — zwłaszcza w przypadku przedstawicieli handlowych, a szczególnie w sektorze dóbr szybko zbywalnych, gdzie w roku nawet 20 proc. z nich zmienia pracę — czynnik motywacyjny się nie sprawdza. Poza tym handlowcy bardzo eksploatują samochody — po okresie intensywnego użytkowania ich wartość znacznie spada. W firmach handlowych umowy wykupu zawiera się więc zazwyczaj tylko z kadrą wyższego szczebla i menedżerami, którzy są bardziej związani z przedsiębiorstwem.

Niektóre firmy nie umieszczają w umowie z pracownikami gwarantowanej ceny wykupu samochodu. Kierowca zachowuje prawo pierwokupu, ale nie wie, ile będzie musiał zapłacić. Firma co prawda zapewnia sobie w ten sposób możliwość odsprzedaży auta po cenie rynkowej, ale nie może liczyć na większą motywację pracownika.

Okiem praktyka

Mamy jasne zasady

W naszej firmie warunki sprzedaży aut określa polityka ich użytkowania. Do zakupu mają prawo pracownicy o minimum dwuletnim stażu. Prawo pierwokupu mają ci, którzy co najmniej dwa lata nieprzerwanie użytkowali przydzielony im samochód. Pracownik może kupić używane auto nie częściej niż raz na cztery lata, choć ten okres bywa krótszy, jeśli brakuje uprawnionych do zakupu. Podstawą ustalenia ceny sprzedaży jest wycena techniczna wykonana przez wskazaną przez spółkę autoryzowaną stację obsługi pojazdów lub uprawnionego rzeczoznawcę. W razie braku zainteresowania zakupem samochodu przez pracowników sprzedajemy go poza firmą.

Beata Oniszk, kierownik administracji w Pliva Kraków Zakłady Farmaceutyczne

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Krukowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Używany motywuje