Velobank wyzwań się nie boi

opublikowano: 21-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Getinowi nigdy na ambicji nie zbywało. Velobank ma tak samo. Na martwym rynku kredytowym chce zarabiać pół miliarda rocznie.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • w jaki sposób Velobank chce zarabiać na martwym rynku kredytowym
  • jaki ma pomysł na zdobycie 400 tys. klientów
  • jakie ma zamiary wobec pracowników

Do 2025 r. Velobank, czyli dawny Getin Noble Bank, chce wypracować 1,5 mld zł skumulowanego zysku i zdobyć 400 tys. nowych klientów. W poniedziałek bank opublikował strategię na najbliższe dwa lata z hakiem. Na dłuższy horyzont czasowy pozwolić sobie nie może, ponieważ zgodnie z wytycznymi nadzoru do tego czasu musi znaleźć dla siebie nabywcę.

Przeszłość odkreślona przerywaną linią:
Przeszłość odkreślona przerywaną linią:
Velobank, którym kieruje Adam Marciniak, zgrabnie przepoczwarzył się z Getinu w nowy bank. Reklamuje się jako „bank pozytywnych wartości” i chwali Złotymi Bankierami zdobywanymi przez Getin za jakość obsługi.
Tomek Pikuła

Przypomnijmy, że bank Leszka Czarneckiego został przejęty w ramach programu resolution i podzielony na dwie części: portfel kredytów frankowych trafi do specjalnego wehikułu przy Bankowym Funduszu Gwarancyjnym (BFG), w Getinie zostały aktywa złotowe. Operacja kosztowała 10 mld zł, na które złożyły się banki. Pieniądze poszły na pokrycie dziury w bilansie powstałej po wykrojeniu franków i doszacowaniu rezerw, ale nie wystarczyło już na uzupełnienie kapitałów, by spełniały regulacyjne wymogi. Brakuje jeszcze 1,5 mld zł, dokładnie tyle, ile Velobank chce zarobić w trzy lata.

Wychodzi po 500 mln zł rocznie. Wśród bankowców można spotkać się z opinią, że wypracowanie takiego wyniku na takim rynku jak w tym roku i jaki zapowiada się w przyszłym będzie bardzo trudne.

— Hipoteki stanęły, kredyty gotówkowe też hamują. Banki żyją z obsługi sektora publicznego i dużych firm — mówi jeden z bankowców, który uważa, że zarząd Velobanku stoi przed dużym wyzwaniem.

Inny wskazuje na zasoby, jakimi w momencie startu dysponuje bank. Choć procedura resolution została przeprowadzona sprawnie i udało się uniknąć paniki wśród klientów, to nie pozostała ona bez wpływu na ich bazę.

— Aktywnych, bankujących klientów zostało raptem 300-400 tys. — mówi PB bankowiec.

Okiem optymisty

Adam Marciniak, p.o. prezesa Velobanku, dodaje jeszcze inne ograniczenia, w jakich przychodzi mu działać. Przede wszystkim musi zważać na zakreślone przez Komisję Europejską kowenanty warunkujące wydanie zgody na przejęcie banku przez BFG. Przewidują one m.in., że jego oferta nie może być ani droższa, ani tańsza od konkurencji. Poza tym Velobank nie może szarpać rynku także ze względu na bankowych akcjonariuszy, do których należy połowa udziałów.

— Będziemy działać rozważnie, żeby nasza oferta nie zakłóciła status quo na rynku, ale chcemy też budować wartość banku dla akcjonariuszy — deklaruje Adam Marciniak.

Z optymizmem patrzy w przyszłość i uważa, że osiągnięcie zakładanego zysku jest możliwe. Jeśli chodzi o przychody, to wskazuje na duży potencjał w cięciu kosztów finansowania. Getin od zawsze miał z tym problem. Choć ceny depozytów idą w górę, Velobank nie musi walczyć o każdy grosz, bo jest mocno nadpłynny.

To daje mu oddech, żeby popracować nad aktywną stroną bilansu i bazą klientowską. W przypadku kredytów wolumeny w ostatnich tygodniach spadły, co jest pokłosiem sytuacji rynkowej i niełatwej sytuacji, w jakiej znalazł się bank, który będąc w okresie przejściowym między starą marką a nową, nie mógł prowadzić aktywnej akcji marketingowej i sprzedażowej. Teraz chce popracować nad odwróceniem trendu i poprawić parametry ryzyka kredytów konsumpcyjnych.

Na razie w ofercie ma tylko takie kredyty. W I kw. przyszłego roku pojawią się kredyty hipoteczne oraz finansowanie dla małych i średnich firm.

Mocne konto

Velobank oferuje już nowy rachunek osobisty: Velokonto. Jest to dość ciekawy produkt, darmowy, z płatną warunkowo kartą i wysokim moneybackiem. Przy dobrym marketingu może zainteresować klientów, tym bardziej że w tej kategorii produktowej na rynku od dość dawna panuje zima. Rachunek można otworzyć za pomocą profilu mObywatel.

— Bank dysponuje sprawnym systemem CRM i widzimy duży potencjał do aktywizacji bazy klientów, których mamy ponad milion, jak też do zdobycia nowych — mówi Adam Marciniak.

Podkreśla, że w związku z trudnościami, z jakimi mierzył się Getin, wiele wydatków kluczowych dla rozwoju biznesu zostało zamrożonych, np. budżet marketingowy czy system wynagrodzeń.

— Widzimy i rozumiemy oczekiwania płacowe i będziemy starali się urealnić koszty operacyjne, które zostały w ostatnich miesiącach mocno ograniczone — twierdzi Adam Marciniak.

Bank zatrudnia około 2,7 tys. osób. Zarząd nie przewiduje zwolnień, raczej będzie starał się uzupełniać personel, chociażby w związku z planami wzmocnienia sieci, która na początku roku szybko zaczęła się kurczyć z 200 do 160 placówek.

— Istnieje potrzeba wzmocnienia naszej obecności na niektórych rynkach — mówi Adam Marciniak.

Poszukiwania inwestora

Szef Velobanku uważa, że kumulując zysk, bank będzie stopniowo dochodzić do regulacyjnych wymogów kapitałowych i na koniec strategii znajdą się one na bezpiecznym poziomie ponad 10 proc.

— Im lepsza sytuacja kapitałowa, tym Velobank będzie atrakcyjniejszy z punktu widzenia inwestorów — mówi Adam Marciniak.

Inwestycje ruszą w przyszłym roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane