Od kilku lat Franz Fuchs, prezes VIG Polska — czwartej siły w polskich ubezpieczeniach, bił na alarm. Ostrzegał rynek przed skutkami wojny cenowej o klientów. W branży odtrąbiono już jej zakończenie, ale prezes nie tryskał humorem podczas corocznego spotkania z dziennikarzami. Wręcz przeciwnie — kreślił pesymistyczną wizję rozwoju segmentu ubezpieczeniowego nad Wisłą. — Rynek ubezpieczeniowy nie znalazł się jeszcze na dnie i w tym roku problemy będą narastać — ocenia szef VIG Polska. Wojna cenowa w majątku i zmiany regulacyjne w segmencie życiowym spowodowały, że od kilku lat polskie ubezpieczenia się kurczą. Przypis składki generowany przez sprzedaż polis OC komunikacyjnego spadł od 2011 r. o 20 proc., a casco — 16 proc. Aż o 24 proc. skurczył się w tym czasie rynek życiowy, który dodatkowo boryka się ze spadającą rentownością, związaną z niskimi stopami procentowymi. To wszystko powoduje, że niewielka podwyżka cen nie zmieni diametralnie sytuacji całej branży.

— Odpowiedzialność ponoszą menedżerowie firm ubezpieczeniowych i inwestorzy, którzy agresywnie walczyli o udziały w polskim rynku — mówi Franz Fusch. Prezes wylicza, że w tym roku w branży ubezpieczeniowej straci pracę co najmniej 1,5 tys. pracowników. W ostatnim czasie aż sześciu zagranicznych graczy zdecydowało się zamknąć operacje nad Wisłą, a kolejne firmy rozważają ten krok. To wszystko spowodowało, że VIG zmienił strategię w Polsce. Dobrze określają je dwa słowa: „selektywny wzrost”. Austriacki ubezpieczyciel nie uważa już naszego kraju za ziemię obiecaną, która gwarantuje błyskawiczny wzrost biznesu. Polska została uznana za rynek dojrzały. — Cały czas chcemy się rozwijać nad Wisłą. Elisabeth Stadler, nowa prezes grupy VIG, zapowiedziała niedawno, że naszym celem jest osiągnięcie w Polsce 10 proc. udziałów [obecnie ma 6,4 proc. — red.] — podkreśla Franz Fuchs. Zastrzega jednak, że zgodnie z nową strategią VIG będzie szukał zwyżek w wybranych obszarach, które zagwarantują mu rentowność. Ograniczy ekspozycję na przynoszącym gigantyczne straty sektorze komunikacyjnym oraz sprzedaż polis z jednorazową składką w segmencie życiowym. W ocenie szefa VIG Polska, wejście
w życie podatku od aktywów spowodowało, że bardzo trudno na nich cokolwiek zarobić. Austriacka grupa zamierza skoncentrować się na pozostałych ubezpieczeniach majątkowych, ofercie dla małych i średnich firm oraz szukać rentownych okazji na rynku korporacyjnym. Na nim cały czas toczy się agresywna, cenowa walka o klienta. Doprowadza do takich absurdów jak zawieranie ubezpieczeń ryzyka poniżej kosztów jego reasekuracji. Wzrost jest już widoczny w wynikach grupy VIG Polska za 2015 r. Zebrała ona o 23 proc. mniej składek niż rok wcześniej (3,5 mld zł), ale spadek dotknął segmentów, w których ubezpieczyciel nie chce być obecny: komunikacji i polis życiowych ze składką jednorazową. Natomiast w pozostałych obszarach grupa odnotowała zwyżki. Zamknęła rok z 192 mln zł zysku brutto, z czego 170 mln zł przypadło na spółki majątkowe. Ostatecznie Franz Fuchs jest zadowolony z wyników. — Pod względem zysku na rynku majątkowym zajmujemy trzecie miejsce. Możemy też pochwalić się czterokrotnie wyższym wskaźnikiem zwrotu z kapitału (16 proc.) niż średnia rynkowa — podkreśla prezeska VIG.