Vikström-Betz zamierza budować nową fabrykę
Firma Vikström-Betz chce budować pod Warszawą nową fabrykę nadwozi do samochodów ciężarowych. Akcjonariusze planują jeszcze w wakacje podnieść kapitał spółki, który częściowo sfinansuje plany rozwojowe firmy.
Stołeczna firma Vikström-Betz, zajmująca się produkcją nadwozi wymiennych i zabudów stałych do samochodów ciężarowych, zamierza wybudować w okolicach Warszawy nową fabrykę. Jeszcze brak ustaleń dotyczących kosztów tej inwestycji. Przedstawiciele spółki twierdzą, że jej wielkość zależy również od planowanego na sierpień podniesienia kapitału. Polscy i szwedzcy akcjonariusze firmy mają spotkać się w tej sprawie w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Obecnie firma produkuje nadwozia w zakładzie na Żeraniu.
Trudny rynek
Zdaniem Damiana Betza, przedstawiciela zarządu spółki, dzięki ostatnim dużym zleceniom firma — mimo nie najlepszej sytuacji na rynku samochodowym — zwiększyła swoje obroty, które w roku 2000 wyniosły ponad 4,1 mln zł, a w roku 1999 około 1,8 mln zł.
— Naszym sztandarowym produktem są nadwozia wymienne do samochodów ciężarowych. Dzięki ich zastosowaniu firmy transportowe nie muszą podstawiać klientowi pod załadunek całego samochodu, a jedynie samą skrzynię ładunkową — twierdzi Damian Betz.
Ostatnio firma sprzedała ponad 130 nadwozi tego typu warszawskiej spółce Euroad zajmującej się spedycją międzynarodową.
— Obecnie na polski rynek przeznaczamy około 80 proc. naszej produkcji, zarówno nadwozi wymiennych, jak i zabudów stałych umieszczanych na autach ciężarowych. Pozostałe 20 proc. produkcji trafia do Szwecji, gdzie działa nasz przedstawiciel handlowy na Skandynawię. Jednym z największych zagranicznych odbiorców naszych produktów jest szwedzka poczta — dodaje Damian Betz.
Nowe kontrakty
Obecnie VB przygotowuje się do dużego przetargu organizowanego przez firmę Servisco zajmującą się przesyłkami kurierskimi. Ma to być jedno z największych tego typu zleceń w kraju.
— Nieoficjalnie mówi się, że firma Servisco chce kupić w najbliższych latach kilkaset nadwozi wymiennych — komentuje Damian Betz.
Jednak wspólnie
Polski rynek producentów nadwozi jest bardzo rozdrobniony. Jednak w przyszłości z działających obecnie 70 przedsiębiorstw może zostać tylko kilkanaście. Zdaniem Damiana Betza, wiele z nich nie może się podnieść po załamaniu się rynku samochodów ciężarowych.
Według przedstawiciela VB, firmy produkujące nadwozia do aut ciężarowych oraz ich dostawcy i kooperanci postanowili utworzyć wspólną organizację. Liczą, że ułatwi im to walkę o usystematyzowanie tego rynku.
— Chodzi głównie o to, żeby uporządkować przepisy dotyczące homologacji nadwozi ciężarowych w naszym kraju. Obecnie wiąże się to z ogromnymi kosztami. Największym problemem jest dziś to, że takie samo nadwozie montowane na dwóch samochodach tej samej marki, ale różniących się na przykład parametrami silnika, wymaga dwóch oddzielnych homologacji — mówi Damian Betz.