VNG narzeka na opieszałość

Anna Bytniewska
opublikowano: 19-05-2006, 00:00

Niemcy nadal są zainteresowani współpracą z PGNiG. Ale do tego gazowego tanga trzeba dwojga.

Wczoraj Klaus-Ewald Holst, prezes Verbundnetz Gas (VNG), potwierdził, że niemiecki dystrybutor gazu nadal jest zainteresowany współpracą z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG). Miesiąc temu powołano zespół roboczy, który pracuje nad projektem gazociągu łączącego Polskę i Niemcy. VNG wystosował w styczniu list do polskiej spółki, w którym zaproponował podjęcie działań na rzecz bezpieczeństwa energetycznego Polski. Doszło też do spotkania z Piotrem Woźniakiem, ministrem gospodarki. Strona niemiecka jednak nie jest usatysfakcjonowana tempem prac. Porozumienie o współpracy obie firmy podpisały przecież we wrześniu 2004 r.

Ukraiński wątek

Gazociąg, którego budowę zapowiadały obie spółki, miałby tłoczyć gaz w obu kierunkach. Transportowałby od 1,5 do 2 mld m sześc. paliwa rocznie. Optymistycznie zakładano, że gaz popłynie już pod koniec 2006 r. Na dodatek Polacy i Niemcy chcieli zaprosić do tego biznesu ukraiński NAK Naftogaz (odpowiednik PGNiG), dysponujący wówczas gazem tańszym niż rosyjski.

Nie boimy się Gazpromu

Obecny rząd sceptycznie jednak podchodzi do planów współpracy między PGNiG a VNG, nakreślonych jeszcze przez lewicowy zarząd gazowej firmy. Decydenci obawiają się, że z Niemiec do Polski będzie trafiał rosyjski gaz. Tymczasem VNG mówi też o kierunku północnym.

— Jeszcze w tym roku VNG założy w Norwegii przedsiębiorstwo, które będzie mogło uczestniczyć w zdobywaniu licencji wydobywczych na norweskim Morzu Północnym — mówi Klaus-Ewald Holst.

Przypomnijmy, że o dostawy gazu z Norwegii usilnie zabiega też polski rząd.

Niemiecka firma negocjuje obecnie przedłużenie umów wieloletnich z rosyjskim Gazpromem do 2030 r.

— Krótkotrwałe wstrzymanie dostaw gazu dla Ukrainy na początku tego roku nie miało wpływu na dostawy gazu do VNG — podkreśla Klaus-Ewald Holst.

Dlatego też Niemcy nie mają obaw związanych z dostawami gazu z gazociągu północnego.

— To projekt inicjowany przez Gazprom. Jego zaletą jest to, że pozwoli nam odbierać gaz z trzech gazociągów zamiast z dwóch — uważa Klaus-Ewald Holst.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / VNG narzeka na opieszałość