Władzę koncernu obawiały się, że gdyby nazwa został utrzymana na Wyspach, to wzbudziłby to sprzeciw mniejszości etnicznych.
Zwrot „black up” w Wielkiej Brytanii kojarzy się z białymi aktorami bądź piosenkarzami na scenie podszywającymi się pod czarnoskórych artystów.
Volkswagen, by zażegnać nadchodzącą krytykę zmienił kolejność słów i z „black! up” zrobiło się „up! black”. Inicjatywa nie pomogła jednak w zażegnaniu burzy, jaka rozpętał się po tym, jak nazwa wyszła na jaw.
Volkswagen nie jest jednak osamotniony we wpadkach językowych.
W latach 70. GM zastanawiało się dlaczego Chevy Nova nie sprzedaje się w krajach latynoskich. Dopiero trafna wskazówka, że „Nova” po hiszpańsku oznacza „nie jedzie” uświadomiło koncern jaka marketingowa gafa została popełniona.
Podobnie Ford, który w 1971 r. wprowadził na brazylijski rynek model Pinto, nie zauważył, że słowo „pinto” w brazylijskim slangu oznacza małego penisa.
Japońska Honda w 2001 r. została zmuszona do zmiany nazwy z Fitta na Jazz, po tym jak koncern został uświadomiony, że „fitta” w szwedzkim języku oznacza „żeńskie narządy rozrodcze”.
