Volvo S60 AWD

Krzysztof Kluska
opublikowano: 2002-06-14 00:00

Volvo to marka, która bezsprzecznie kojarzy się kierowcom z bezpieczeństwem i komfortem. Szwedzki koncern produkuje auta już od 75 lat, więc doświadczenie ma spore. Wśród modeli tej marki można znaleźć sportowe kabriolety, rodzinne kombi, luksusowe limuzyny i ciekawostkę oznaczoną symbolem S60.

Kto po raz pierwszy patrzy na Volvo S60 odniesie wrażenie, że ta 4-drzwiowa niby-limuzyna wygląda jak sportowe coupe. Sylwetka samochodu jest po prostu dynamiczna i agresywna. Przód auta to prostokątne reflektory osadzone jakby w głębi nadwozia. Do tego masywna osłona chłodnicy. Wszystko przykryte sporych rozmiarów maską z charakterystycznym przetłoczeniem, które płynnie przechodzi z błotników na drzwi i ciągnie się aż do tylnych reflektorów. Upodabnia to S60 do modelu wyższego S80. Tu jednak tylna szyba jest mocno nachylona w stosunku do pokrywy bagażnika i właśnie dzięki temu uzyskano efekt pozornego coupe. Ma to jednak swoje złe strony. Sprawia np., że zajmowanie miejsc na tylnej kanapie nie należy do łatwych czynności. S60 nie jest jednak samochodem małym. Wygląd auta sprawia, że jeszcze zanim się do niego wsiądzie, nabiera się przekonania, że to solidna i bezpieczna konstrukcja.

We wnętrzu S60 panuje prawie idealny porządek. Nic tutaj nie plącze się bez sensu. Przełączniki różnych urządzeń zamontowano tak, aby kierowca nie miał większych problemów z dotarciem do nich. Na środkowej konsoli znalazły się przełączniki klimatyzacji, radia z odtwarzaczem CD i kieszenią na kasety. Dla kierowców lubiących podczas jazdy dobrą czasami nawet głośną muzykę zestaw audio w S60 powinien być wystarczający. Zegary są bardzo czytelne, dołączono także prosty w obsłudze komputer, informujący o najważniejszych parametrach, takich jak spalanie czy średnia prędkość.

Fotele są dość wygodne. Zgodnie z najnowszymi trendami samochodowej mody pokryto je dwoma materiałami. W przypadku testowanego przez nas auta były to welur i skóra. Jeżeli chodzi o przestrzeń, to jadący na przednich fotelach nie mają powodów do narzekań. Jednak po mocniejszym cofnięciu przednich foteli, pasażerowie tylnej kanapy mogą zacząć protestować. Można jednak wybrać ustawienia optymalne i bez problemów zmieścić w S60 5 osób. Opisując samochód z tej półki nie wypada się rozwodzić na temat poduszek powietrznych, ABS-ów itp. Więc krótko, to wszystko w S60 jest i działa dobrze (poduszek powietrznych nie testowaliśmy).

Testowany samochód różnił się od sztandarowych modeli S60 małym napisem na pokrywie bagażnika, który brzmiał AWD. Oznacza on, że auto ma napęd na wszystkie 4 koła. Niby nic, a jednak coś. Inżynierowie z Volvo oprócz silnika o pojemności 2,4 l osiągającego moc 200 KM zamontowali w samochodzie dość ciekawy układ napędowy. Ciekawy, bo nie włącza go na stałe kierowca. Robi to samo auto, wtedy kiedy potrzeba. Samochód wyposażony jest w elektronicznie sterowane sprzęgło Haldex, które w razie kłopotów przenosi napęd także na tylne koła. Podczas spokojnej jazdy szosowej lub po mieście napędzana jest przednia oś. Dlaczego? Ano dlatego, że w przypadku kiedy przednie koła z takich czy innych względów stracą przyczepność, to będą ją miały koła tylne i pozwolą kierowcy wyjść cało na przykład z zakrętu. Trzeba przyznać, że w tej wersji samochód ważący około 1400 kg trudno wyprowadzić z równowagi. A silnik i skrzynia są tak zestrojone, że auto aż prosi o szybką jazdę. S60 do setki rozpędza się w 8,5 s. i bez problemów osiąga ponad 200 km/h. Ważne, że auto przy normalnej jeździe nie ma ogromnego apetytu na paliwo. Można ustalić spalanie na poziomie 11,5 l/100 km. Ogólnie S60 AWD to przyzwoity samochód o odrobinę nietypowym wyglądzie i naprawdę rewelacyjnych możliwościach. Jego prowadzenie, nie licząc parkowania, nie nastręcza większych problemów i daje sporo frajdy. Cena około 150 tys. zł jest już mniejszą atrakcją, ale cóż, nic za darmo.